Archiwa kategorii: Historia

Od wieku szesnastego do dnia wczorajszego

Żołnierz Wyklęty. Major Marian Pilarski „Jar” : ” Polak o łaskę nie prosi”

 

Marian Pilarski urodził się w roku 1902  w Pisarzowicach koło Krakowa, brał udział w obronie Lwowa i wojnie polsko -bolszewickiej 1920 r. We wrześniu 1939 roku walczył w bitwie pod Kockiem a następnie zaangażował się w ruch oporu na Zamojszczyźnie. Został komendantem placówki Armii Krajowej w Tyszowcach, bronił miejscową ludność przed Niemcami i UPA. Po wkroczeniu  w 1944 r.   Armii Czerwonej do Polski rozpoczął się komunistyczny terror. Marian Pilarski pseudonim „Jar” mianowany jednym z organizatorów antykomunistycznej organizacji Wolność i Niezawisłość na Ziemi Zamojskiej, a w 1946 dowódcą Inspektoratu Zamojskiego WiN i rezyduje w klasztorze Św. Antoniego w Radecznicy. Jedną z większych akcji  przeprowadzoną – 8 maja 1946 roku –  z rozkazu „Jara” było uwolnienie przez oddział Romana Szczura „Urszula” z zamojskiego więzienia ponad trzystu więźniów – w tym wielu żołnierzy AK. Komuniści ukrywają ten fakt, gdyż była  to ich wielka klęska i wstyd. W 1947 roku dochodzi do spotkania w Tyszowcach, w którym uczestniczy biskup lubelski Stefan Wyszyński i Żołnierze AK na czele z Marianem Pilarskim ( zdjęcie u góry z tego spotkania)

Na początku  1947 roku Major Pilarski  spotyka się oraz ustala szczegóły dalszych działań  z Inspektorem Inspektoratu Lubelskiego WiN Władysławem Siłą Nowickim „Stefan” i Komendantem Dywersji Bojowej, Cichociemnym  Hieronimem Dekutowskim „Zapora”  o którym więcej piszę w artykule –  Hieronim Dekutowski „Zapora” W roku 1948 „Jar” staje na czele tworzącego się II Inspektoratu Zamojskiego Armii Krajowej z siedzibą w klasztorze Ojców Bernardynów w Radecznicy. Zadaniem Inspektoratu i ogólnie podziemia antykomunistycznego było odzyskanie niepodległości, żołnierze organizowali  akcje dywersyjne, zajmowali się likwidacją szpicli czy szczególnie brutalnych funkcjonariuszy NKWD, UB, PPR czy MO. Inspektorat AK spodziewał się wybuchu wojny zachodu ze Związkiem Sowieckim, wówczas Żołnierze włączyliby się do walki z komunistami.

Marian Pilarski został aresztowany w kwietniu 1950 roku i osadzony w więzieniu w Zamościu a po kilku dniach przewieziony na Zamek do Lublina. Podawany wyrafinowanym torturom wreszcie wraz ze Stanisławem Biziorem „Eam” ( Komendant Lotnej Żandarmerii II Inspektoratu AK)  skazany przez Sąd Wojskowy na karę śmierci. Na pytanie prokuratora czy skorzysta z prawa łaski, „Jar” odpowiada: ” Polak o łaskę nie prosi” Komunistyczni oprawcy wykonali wyrok na Marianie Pilarskim i Stanisławie Biziorze  w dniu 4 marca 1952 roku. Innych żołnierzy a także ojców Bernardynów otrzymało wieloletnie wyroki Sądu Wojskowego, wielu z nich zginęło w więzieniu. Rok temu IPN Oddział  w Lublinie na cmentarzu przy ul. Unickiej dokonał ekshumacji szczątków. Po badaniach DNA  udało się w 100 % potwierdzić, iż znalezione szczątki należą do płk. Mariana Pilarskiego i kpt. Stanisław Biziora. 14 października 2017 r w bazylice Świętego Antoniego miał miejsce uroczysty, państwowy pogrzeb. W najbliższą niedzielę w 66  rocznicę ich śmierci w Radecznicy odbędą się uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych :

75 rocznica Bitwy pod Lasowcami

W ramach prowadzonej w czasie II wojny światowej polityki Lebensraum, czyli wolnej przestrzeni życiowej – Niemcy  pierwszy okręg przesiedleńczy wyznaczyli  na Zamojskiej Ziemi a stolicą miał się stać Zamość. W związku z tym, że nasze piękne, żyzne tereny bardzo się okupantowi spodobały  doszło do wysiedleń miejscowej ludności oraz nasiedlenia na ich miejsce Niemców i ludności niemieckojęzycznej więcej – Wysiedlenia Zamojszczyzny . W odpowiedzi mieszkańcy Zamojszczyzny odpowiedzieli zbrojenie,  75 lat temu rozpoczęło się Powstanie Zamojskie – było to wiele bitew oraz różnych  akcji dywersyjnych  w  obronie pacyfikowanych mieszkańców zamojskich wsi. Do bardziej znanych starć Oddziałów z lasu  należą Bitwy pod Wojdą, Różą, Zaborecznem więcej – Bitwa pod Zaborecznem  .

Pomnik poległych żołnierzy i mieszkańców wsi Lasowce k Krasnobrodu  (zdjęcie ze strony Historykon.pl)

 Żołnierze Armii Krajowej, pod dowództwem porucznika Piotra Złomańca ps „Podlaski” walczyli także w  Bitwie pod Lasowcami, było to dokładnie 4 lutego 1943 r. , gdzie zginęło trzydziestu trzech Partyzantów oraz ośmiu mieszkańców wsi. Po zakończeniu wojny zostali oni pochowani na cmentarzu przy zamojskiej Rotundzie. Uroczystości związane z obchodami 75 rocznicy odbyły się dzisiaj pod pomnikiem poległych w tej bitwie.

Rodzina Ulmów – z pobliskiej Markowej – zapłaciła życiem za ratowanie Zydów

Premier Mateusz Morawiecki zaprosił na wizytę w Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej redaktorów, korespondentów zagranicznych mediów w Polsce. Spotkanie odbędzie się jutro 2 lutego 2018 r. Bohaterowie z Markowej – Polacy, w tym sześcioro kilkuletnich dzieci zostali zamordowani w 1944 r. przez Niemców za pomoc Żydom. Obecnie w Kościele toczy się proces beatyfikacyjny całej, bohaterskiej rodziny.

W czasie okupacji niemieckiej co najmniej 1600 Polaków z terenu jednego tylko województwa ( podkarpackiego) ukrywało ponad 2900 Żydów.  Niemcy zamordowali tam ok. 200 Polaków ratujących Żydów.

Markowa leży niedaleko Ziemi Zamojskiej, także w bliższych okolicach Zamościa wielu Polaków z narażeniem własnego życia pomagało Żydom. Przykładowo Aleksander i Teofila Bajakowie z Lipska Polesia, za pomoc udzieloną Jakubowi Grinerowi zostali uhonorowani medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Medalem tym uhonorowano również Franciszkę Walczyszyn z Kraczewa na Zamojszczyźnie. Ta odważna kobieta podczas wojny pomagała żydowskie rodzinie o nazwisku  Sohar, która uciekła z getta w Komarowie i ukrywała się w pobliżu Kraczewa .

Kolejna z odznaczonych rodzin to Cecylia i Maciej Brogowscy z Bełżca. W czasie II wojny światowej ocalili życie Irenie Sznycer, 5-letniej żydowskiej dziewczynce . Przez 3 lata ukrywali ją w swoim domu wiedząc, ze w każdej chwili sami mogą zostać zabici. Kiedy w pobliżu pojawiali się Niemcy, dziewczynkę chowano do piwnicy,  żeby  mała Irenka się nie bała zawsze towarzyszyło jej jedno z trojga dzieci Brogowskich…

Powstanie Zamojskie – Bitwa pod Zaborecznem

Lipiec 1944 roku, Żołnierze Armii Krajowej na Rynku w Zamościu ( więcej w innym artykule  – http://przewodnikzamosc.pl/?p=1887 )

Trwa Powstanie Zamojskie, wydarzenia poniżej opisane dzieją się to dokładnie 75 lat temu, jest rok czterdziesty trzeci, pierwszy dzień lutego. Niemcy – w ramach realizowanego przez nich  General Plan Ost – w okolicy Krasnobrodu zamierzają wysiedlić kolejną wieś. Siły Batalionów Chłopskich wspomagane przez żołnierzy Armii Krajowej w wyniku otrzymanej informacji o pacyfikacji ( więcej http://przewodnikzamosc.pl/?p=258 )   skryli się w lesie, są przygotowani na odparcie ataku, Partyzanci  widzą zbliżający się niemiecki oddział rozpoznawczy, otwierają ogień, padają pierwsi zabici. Z uwagi na śnieżną zimę Niemcy przemieszczają się na saniach, konie jednak się płoszą i chwilę później …wpadają na teren opanowany przez Polaków, Partyzantom sprzyja szczęście, cieszą się ze zdobytej broni i amunicji, natomiast żandarmeria niemiecka jest zmuszona zarządzić odwrót .
Bitwa pod Zaborecznem trwa, jeden z niemieckich oficerów wyraźnie lekceważy polskie, leśne oddziały. Co chwile podchodzi do swoich żołnierzy i wskazuje im jak powinni strzelać, popędza ich, nie zwracając uwagi na polskie pociski – zakłada, że z tak dużej odległości kule nie będą się go imać.

Okazuje się jednak że żołnierze polscy mają bardzo skuteczną broń tzw. flintę, czyli polski Ur, przechowywaną w skrzyni z napisem „broń optyczna”. Niestety polska strona posiada jedynie kilka pocisków do tej broni o niezwykłej sile rażenia, pocisków wystarcza!. ..gdy śmiertelnie postrzelony oficer trafia do szpitala w Tomaszowie Lubelskim, Niemcy twierdzą, że tego rodzaju broń może pochodzić tylko od …angielskich skoczków spadochronowych! – prawda jest inna – to broń Polaków.  Po południu Niemcy sprowadzają posiłki w sile około 600 ludzi, używają także moździerzy, szala zwycięstwa zaczyna przechylać się na ich stronę. Okazuje się, że Polacy mają jeszcze jedną ukrytą broń, wykonany przez kowala ze wsi Polany Piotra Wojczuka – ciężki karabin maszynowy. Do akcji wkracza „Kosynier” i dwóch innych żołnierzy, którzy zajmują pozycje bardzo blisko wojsk okupanta. Nasi wyborowi strzelcy zużyją 40 magazynków broni, siejąc spustoszenie w szeregach wroga. W wyniku tej śmiałej akcji Partyzantów Niemcy nie mogą rozwinąć skrzydeł. „Kosynier” został jednak ciężko raniony, jego ckm zacina się, hitlerowcy natychmiast orientują się, że ogień słabnie. Wieczorem Niemcy po raz ostatni próbują zaatakować. Partyzanci wycofują się do lasów krasnobrodzkich. Według dowódcy Batalionów Chłopskich gen. Franciszka Kamińskiego w Tarnawatce zrobiono ponad sto trumien dla żołnierzy niemieckich, poza tym zginęli Czarni ( napływowa ludność niemiecka zasiedlająca  Zamojszczyznę w miejsce wysiedlonych Polaków – ) według innych źródeł straty były mniejsze.

Właśnie po Bitwie pod Zaborecznem Niemcy sami zaczynają określać te walki jako Powstanie Zamojskie, to jest Powstanie które wygraliśmy !, pamiętane przez niewielu. W wyniku bitew i akcji dywersyjnych Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich Niemcy  wysiedlenia  polskich wsi. ! Znaczenie więcej informacji podczas zwiedzania Zamościa i Roztocza – http://przewodnikzamosc.pl/?page_id=746

430 rocznica Bitwy pod Byczyną. Jan Zamoyski – Zwycięzca Habsburgów

Największe zwycięstwo hetmana Jana Sariusza Zamoyskiego miało miejsce dokładnie 430 lat temu – 24 stycznia 1588 r bitwa stoczyła się pod Byczyną !. Na obrazie Jana Matejki „Zamoyski pod Byczyną”, który niestety spłonął w Warszawie w roku 1944 r podczas Powstania Warszawskiego, jedynie na kopii możemy zobaczyć jak dumny arcyksiążę Maksymilian oddaje szablę polskiemu hetmanowi.

Wydarzenia te miały miejsce podczas drugiej wolnej elekcji i związane były bezpośrednio z walką o polski tron. Jan Zamoyski początkowo sam zamierzał zostać królem Polski, jednak ostatecznie był zmuszony zmienić te wielkie plany,  zaważyła o tym sprawa Zborowskich, może Ktoś o niej słyszał ? ( to zupełnie inna historia) . Po przedwczesnej śmierci Stefana Batorego część szlachty wybrała na króla Zygmunta III Wazę na innym sejmiku natomiast poparta została kandydatura Maksymiliana Habsburga. O tym kto ostatecznie zostanie koronowany na Wawelu zdecydowała postawa i działanie hetmana Jana Zamoyskiego, który po namyślę poparł kandydaturę wnuka Zygmunta I Starego a jednocześnie szwedzkiego królewicza …i tym sposobem nie mamy stolicy w Zamościu   . Pod Rabsztynem, wojska Jana Zamoyskiego z pomocą Marka Sobieskiego (dziadek króla) pokonały oddziały Habsburga , którego zamiarem było zdobycie Krakowa i koronacja. Następnie syn cesarza austriackiego Maksymilian schronił się poza granicami Polski, na Opolszczyźnie, nie spodziewając się tam ataku Zamoyskiego. Jednakże srogo się przeliczył.  Jan Zamoyski uzyskał pełnomocnictwo sejmu i ruszył na południe, docierając pod Byczynę, tam rozegrała się decydująca bitwa. Dowódca polskiego wojska nie uderzył w środek skoncentrowanych sił austriackich, czego spodziewał się Maksymilian, planując zamknięcie  wojska hetmana w okrążeniu. Zamoyski zaskoczył Arcyksięcia wykorzystując szyk skośny – w swoim manewrze naśladował wielkiego wodza tebańskiego Epaminondasa, który w IV w. p.n.e. w podobny sposób zadał klęskę niezwyciężonym do tej pory Spartanom.

Tego, pamiętnego dnia wielką sławą okrył się przyjaciel i powinowaty Zamoyskiego a przyszły hetman Stanisław Żółkiewski zdobywając po zaciętej walce cesarski sztandar. Rycerz został jednak ciężko ranny w nogę i już do końca życia utykał. Jan Zamoyski czuwając nad przebiegiem bitwy, nawet na chwilę nie stracił zimnej krwi. O ostatecznym zwycięstwie zdecydowała szybka i przygniatająca szarża niezwyciężonej husarii, do niewoli wzięto wielu Austriaków oraz samego Arcyksięcia Maksymiliana. W wyniku tej wojennej batalii po całej Europie rozeszła się wieść o bitwie i niezwykle urosła sława hetmana Zamoyskiego – Zwycięzcy wielkich Habsburgów. Przez pewien czas Pan na Zamościu mimo że królem nie został (a szkoda ) stał się nawet potężniejszy od samego monarchy Zygmunta III Wazy. Tymczasem wielki strateg Jan Zamoyski patrzył dalej w przyszłość, zamierzając odnieść jeszcze większe polityczne korzyści z bitwy pod Byczyną. Postanowił uwięzić Maksymiliana i przywiózł go do właśnie powstającego, od 8 lat nowego miasta – Zamościa – aby pokazać mu miasto i zaprosić na zwiedzanie z przewodnikiem Uroczysty wjazd odbył się przez Bramę Lubelską ( na zdjęciu ) z tym faktem wiążę się pewna legenda, którą doskonale znają przewodnicy po Zamościu , )

W Zamościu obchodził się z księciem bardzo łagodnie, gościł go w pałacu, a nawet się zaprzyjaźnił i wybrał na Ojca Chrzestnego swojej i Gryzeldy Batorównej córki. Podczas karnawału w pałacu 1588 roku urządzono bal na którym gościł także potomek cesarskiego rodu, a niedoszły pretendent do korony polskiej. Jednak po pewnym czasie Maksymilian zaplanował ucieczkę o czym dowiedział się kanclerz. Od tego momentu skończyło się przyjacielskie traktowanie wielkiego więźnia. Arcyksiążę został uwięziony w o wiele surowszych warunkach, na zamku w Krasnymstawie i oddany pod baczną opiekę zaufanego hetmana wielkiego Zamoyskiego, dzielnego rycerza Marka Sobieskiego. Aby upamiętnić to wydarzenie pod koniec życia Jana Zamoyskiego Brama Lubelska, przez którą wprowadzony został Maksymilian do Zamościa została zamurowana i jej stan nie zmienił się przez wieki ( z pewną przerwą) aż do dnia dzisiejszego. W imieniu papieża interweniował kardynał Hipolit Aldobardini ( także później zasiadł na Stolicy Piotrowej), listy do idealnego miasta słała również królowa Elżbieta. Po otrzymaniu przez Zamoyskiego obietnicy od Maksymiliana Habsburga o zrzeknięciu się praw do polskiej korony i tytułu króla hetman wypuścił wreszcie wielkiego więźnia. Niestety obietnica nie została dotrzymana, arcyksiążę zaraz po przekroczeniu polskiej granicy używał tytułu króla. Na to wiarołomne oświadczenie Zamoyski wypowiedział publicznie następujące słowa : „nie ma żadnej drogi do tego królestwa Austriakom, [a] jeśli (on) umrze, mogą kazać zrobić most z jego kości, inną bowiem drogą nie dostaną się do Polski”

75 rocznica pacyfikacji Białowoli i Rachodoszcz

W ramach realizowanego przez Niemców generalnego planu  wschodniego   doszło do pacyfikacji kilkuset zamojskich wsi i wysiedlenia ponad 100 tysięcy ludzi. 75 lat temu – 29 grudnia 1942  miała miejsce pacyfikacja Białowoli i Rachodoszcz, wsi położonych w pobliżu Zamościa.

W miejscowościach tych prężnie działały oddziały Armii Krajowej jak również Batalionów Chłopskich, partyzantom pomagała miejscowa ludność. W odwecie za akcje partyzantów przeciwko nasiedlonym do polskich wsi Niemcom i folksdojczom oraz  udzielaną partyzantom pomoc doszło do pacyfikacji Białowoli, gdzie  Niemcy zamordowali ponad pięćdziesięciu mieszkańców tej wsi. Relacja świadka „W czasie pacyfikacji, na boisku szkolnym, został zamordowany mój ojciec, siostra z mężem i trójka dzieci – najmłodsze miało 8 miesięcy. Gdy mordercy odjechali do Zamościa, poszedłem do zabitych i zobaczyłem wśród stosu trupów moją siostrę, trzymała w ramionach martwe niemowlę, a obok niej leżały pozostałe dzieci. Przebieg pacyfikacji był straszny. Bardzo wcześnie rano Białowola została otoczona ścisłym kordonem żołnierzy. Specjalne patrole chodziły po wsi i spędzały mieszkańców do szkoły. Tam odbywała się selekcja. Wybranych wprowadzano rodzinami lub piątkami na boisko szkolne i na oczach pozostałych mieszkańców zabijano seriami z karabinów maszynowych. W razie potrzeby dobijano strzałem w głowę” relacja świadka zbrodni. Stryj mojej zony ze Zwódnego, którego ojciec pochodził z Białowoli k. Zamościa opowiadał mi jak kuzynka wraz ze swoją koleżanką uciekała przed pacyfikacją tejże miejscowości. W pewnym momencie zostali dostrzeżeni przez Niemców, wydawało im się, że są już w dość dużej odległości i zdołają umknąć, jednak kule dosięgły serca kuzynki, koleżanka miała więcej szczęścia i później opowiedziała tą historię. Stryj do dziś ma zdjęcie tej 16 – letniej  dziewczyny zrobione niewiele miesięcy przed jej śmiercią.

Tego dnia Niemcy wkroczyli również do sąsiedniej wsi Rachodoszcze i dokonali drugiej już pacyfikacji tej miejscowości. Niemcy posiadali informacje o silnym ruchu oporu działającym w Rachodoszczach i okolicy. Ćwiczenia często odbywały się w miejscowym młynie, gdzie też po spaleniu domu mieszkał komendant Armii Krajowej placówki w Rachodoszczach stryj Stanisław Malicki ps „Listek”. W tym murowanym młynie organizowano ćwiczenia, opracowywano plany nowych akcji  a także w  wygłuszonej młyńskiej piwnicy uczono młodych żołnierzy strzelać.

Młyn w Rachodoszczach

Oto relacja Stanisława Szewczuka ps. „Kmicic”, współautora książki „Zarys historii wsi Rachodoszcze” i uczestnika wydarzeń- sprzed dokładnie 75 lat, czyli działo się to 29 grudnia 1942 roku.  „Słyszałem prawie dokładnie wszystko to co się działo ( z kryjówki usytuowanej w stodole) w domu sąsiada Józefa Teterycza po wejściu Niemców do mieszkania, a więc płacz kobiet i wrzaski nieproszonych gości. Dzieliła mnie odległość kilkudziesięciu metrów. Niemcy ci mieli już na sumieniu udział w wymordowaniu, mieszkańców Białowoli, byli pijani(…)  Leżę w bezruchu i słyszę – oprócz przyspieszonego rytmu mojego serca – jakieś niesamowite ożywienie w domu Franciszka Teterycza za gościńcem, Słyszę głosy nietypowe, błagalne, słyszę płacz kobiecy a nade wszystko wrzaski oprawców spod znaku swastyki „los.los”. W pewnym momencie te wszystkie odgłosy tragedii ludzkiej wyrażone po raz ostatni zagłuszone zostały seriami z karabinów maszynowych (…) Oprawcy niemieccy  po wymordowaniu kilkunastu  osób wracając do gościńca a następnie pod figurę skąd mieli wyruszyć do Zamościa, strzałem w skroń pozbawili życia rannego, młodego, zdolnego uczciwego Polaka i żołnierza Armii Krajowej – dokumentując tym samym swój barbarzyński i bandycki stosunek do innego człowieka”.

Inna relacja o pacyfikacji Rachodoszcz Pawła Kawałko ps. Biegły” : widząc zbliżających się Niemców siostra Katarzyna i kuzynka Genowefa Konopka ukryły się na piecu. Ciotka Agnieszka Łapa z d. Kawałko zamieszkała w Borku – Białowola ukryła się pod sofką. Matka Paulina pozostawała w kuchni. Wchodzą esesmani. Jeden pyta po polsku ” gdzie chłopy” ?. Drugi repetuje pistolet i strzela do matki. Pierwszy esesman wyciąga ciotkę za nogi spod sofy i mimo próśb strzela jej w głowę. Jeden z morderców zbliża się do pieca – gdzie skryły się siostra i kuzynka. Z pieca zeskakuje na żandarma …kot. Żandarm się cofnął. Tak Bóg ocalił te dwie dziewczyny, W tym czasie przechodziła sadem Maria Flaga i tam została zabita”

Pacyfikacja – 20 grudnia 1942 – Rachodoszcze

 

Pomnik zamordowanych przez Niemców mieszkańców Rachodoszcz

Rachodoszcze

W okolicach Zamościa w czasie II wojny światowej bardzo prężnie działały oddziały Armii Krajowej czy Batalionów Chłopskich. W odwecie za pomoc udzieloną przez mieszkańców ruchowi oporu dnia 20 grudnia 1942 roku Niemcy dokonali I pacyfikacji wsi.

 

Dowódca (po zamordowaniu pierwszego dowódcy  Edwarda Matuszaka ) Armii Krajowej Placówka w Rachodoszczach – Stanisław Malicki „Listek” – mój stryj. Więcej :   http://przewodnikzamosc.pl/?p=4542

 

 

Podziemia Kościoła Franciszkanów

Dzięki uprzejmości o. Proboszcza Franciszkanów zwiedzamy podziemia kościoła Zwiastowania NMP.

Krótko o historii. Już pod koniec XVI wieku architekt Zamościa Bernardo Morando wystawił w okolicy Bramy Lwowskiej budynek giełdy – zjazdu, gdzie umiejscowiono  siedzibę stowarzyszenia kupców tzw gildię. W zajeździe kupcy, którzy przybyli do hetmańskiego grodu mogli przenocować jak również wystawić na sprzedaż swoje towary  Później właścicielem giełdy stał człowiek o nazwisku Swinder, od którego ok. 1625 r. nieruchomość odkupił kanclerz Tomasz Zamoyski,  rozebrał budynki giełdy, a plac przekazał Franciszkanom pod budowę nowego kościoła oraz klasztoru.

13 czerwca 1637  roku, czyli 380 lat temu  wmurowano  kamień węgielny pod budowę świątyni. Kościół pod wezwaniem Zwiastowania NMP, świętych Franciszka i Antoniego, Katarzyny i Barbary – ufundowany został przez II ordynata Tomasza Zamoyskiego i jego żonę księżniczkę Katarzynę z Ostrogskich
Po pierwszym rozbiorze Polski klasztor Ojców Franciszkanów został skasowany, ostatnią mszę święta  odprawiono w 1794 roku, a w budynku Austriacy najpierw urządzili  szpital wojskowy a następnie  skład zboża i kancelarię wojskową. Po Kongresie Wiedeńskim Zamość znalazł się w zaborze rosyjskim. Pod koniec XIX wieku Rosjanie   podjęli decyzję o zburzeniu wysokich  szczytów  świątyni – według historycznej relacji  rozbijano je z wielkim trudem. Mury były tak twarde, że dwu ludzi rozpoczynających rozbiórkę kilofami spadło i zabiło się.

W okresie międzywojennym w dawnym kościele znalazło swoje miejsce kino Stylowy a także Dom Ludowy, sejmik powiatowy, czy Muzeum Regionalne. Po zakończeniu II wojny światowej w części kościoła ulokowano Liceum Plastyczne.

Dokładnie po dwustu latach 25 marca 1994 roku do kościoła powrócili Ojcowie Franciszkanie. Kilka tygodni temu rozpoczęła się gruntowna rewitalizacja kościoła zgodnie ze starymi planami ( zdjęcie powyżej ). Schodzimy do podziemi.

Korytarz

Co za zakrętem

Idziemy dalej

Tajne przejście

W tej części podziemi mieściło się Liceum Plastyczne

Tu byli kibice Hetmana

 

75 rocznica wysiedleń – Dzieci Zamojszczyny

Za kilka dni, pod koniec listopada 1942 roku, a zatem dokładnie 75 lat temu, w okolicy Zamościa Niemcy – na masową skalę – rozpoczęli realizację generalnego planu wschodniego. Plan ten w ramach idei zdobycia „przestrzeni życiowej” (Lebensraum) zakładał wyniszczenie i wysiedlenie milionów Polaków ( i Słowian)

Podczas wysiedleń Zamojszczyzny wielką tragedię przeżyły dzieci. Po przybyciu do obozów w Zamościu albo Zwierzyńcu następowała selekcja, według kryteriów tzw. rasy aryjskiej, Co najmniej kilka tysięcy dzieci o blond włosach, niebieskich oczach, „właściwej” czaszce czy długości kończyn odbierano rodzicom i przeważnie wysyłano do Łodzi, albo też bezpośrednio do Niemiec, trafiały tam do specjalnych ośrodków: Lebensborn ( jaka paranoiczna nazwa: źródło życia !). W tych ośrodkach dzieci otrzymywały nową, sfałszowaną metrykę urodzenia, zmieniano im imię i nazwisko, uczono jeżyka niemieckiego, bezwzględnie zakazywano kontaktu z dotychczasową rodziną, zakazana była również rozmowa w języku polskim, a za złamanie tego zakazu groziła dzieciom surowa kara .

Na zdjęciu Dzieci Zamojszczyzny

Inne dzieci były mordowane, ubierały z głodu i różnych chorób, Niemcy odbierali je rodzicom, tysiące dzieci wywieźli do obozów zagłady Auschwitz czy na Majdanek. Jedną z ofiar hitlerowskiego systemu zagłady była Czesia Kwoka urodzona  15 sierpnia 1928 roku w Wólce Złojeckiej, małej wiosce koło Zamościa. Po wysiedleniu swojej wsi trafiła do obozu przejściowego w Zamościu, przy ul Okrzei, a następnie w dniu 13 grudnia 1942 roku wraz z matką Katarzyną  do obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

 

Zdjęcia Czesławy Kwoki zostały wykonane przez obozowego fotografa śmierci Wilhelma Brasse, który relacjonował, że bezpośrednio przed ich wykonaniem dziewczyna dla wymuszenia posłuszeństwa była bita przez kapo pejczem.

To wstrząsające zdjęcia, na które trudno jest patrzeć bez wielkiego wzruszenia. Piękna polska  dziewczyna ze wsi, wyrwana z ojcowskich i matczyny rąk, urokliwej ziemi zamojskiej, ziemi na której przyszła na świat, gdzie ją ochrzczono, wychowywano, gdzie przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej, …której nie dane było dojrzeć, założyć rodziny, urodzić dzieci, kochać…,  została uprowadzona przez niemieckich bandytów i osadzona w obozie koncentracyjnym tylko dlatego, że była POLKĄ.

Ma zaszklone oczy, poranione usta a wokół nich sińce. Jest dzielna, choć z trudem powstrzymuje płacz, dumna; nie daje poznać po sobie, że przed chwilą nadzorczyni biła ją pejczem. Za duża obozowa bluza wraz z numerem. Obcięte warkocze, włosy w nieładzie. Czesia do końca nie rozumie jeszcze, że znalazła się w piekle, ale już to przeczuwa…

Jej mama została zabita 18 lutego 1943 roku, Czesia przeżyła jeszcze niespełna miesiąc.12 marca na mocy niemieckiego prawa (nie było prawa nazistowskiego czy faszystowskiego) uśmiercono ją zastrzykiem fenolu.

Spotkanie – 75 w rocznicę wysiedleń Zamojszczyzny – na zamojskiej Rotundzie w dniu 25 listopada o godz 14 – tej Szczegóły –  https://www.facebook.com/events/126493198021201/  Zapraszam w sobotę albo na zwiedzanie Zamościa z przewodnikiem.

Wolna Rzeczpospolita – Partyzanci w zamojskich lasach

W czasie II wojny światowej w zamojskich lasach walczyło wiele oddziałów Armii Krajowej . W rejonie Radecznicy, Zwierzyńca, Szczebrzeszyna stacjonowały wojska partyzanckie pod dowództwem majora Tadeusza Kuncewicza ps. „Podkowa” . Żołnierze mieszkali w szałasach z gałęzi splątanych sznurkami, tylko namioty dowódców wykonane były także z użyciem z płótna, nocowali w swoich codziennych ubraniach na „materacach” z liści,, Na te tereny – przynajmniej częściowo kontrolowane przez Armię Krajową – Niemcy obawiali się wyprawiać, a miejscowi mieszkańcy określali je mianem „Wolnej Rzeczpospolitej”. Codziennie rano żołnierze modlili się śpiewając  – „Kiedy ranne wstają zorze” , przed pójściem spać przez lasy niosły się słowa pieśni „Wszystkie nasze dzienne sprawy…”.

Armia Krajowa broniła na miarę swoich możliwość mieszkańców Zamojszczyzny przed wysiedleniami,  informowała o zamierzonej  pacyfikacji danej miejscowości, pomagała w ucieczkach z obozów przesiedleńczych w Zamościu i Zwierzyńcu, W  okolicznych lasach dochodziło do licznym bitew, potyczek i akcji wymierzonych przeciwko gestapo, żandarmerii czy osiedleńcom niemieckim.

zdjęcie: szczebrzeszyn,info

Bardzo znaną akcją było wkroczenie przez Partyzantów w lipcu 1944 r. – jeszcze przed Armią Czerwoną – do Szczebrzeszyna . Żołnierze byli  entuzjastycznie witani, na ratuszu powiewała biało-czerwona flaga, dzieci rzucały kwiaty pod nogi, a dziewczęta nie szczędziły dzielnym wojakom całusów – panowała powszechna radość ! . Oczywiście  znacznie więcej opowiadamy podczas wycieczek po Zamościu i Roztoczu http://przewodnikzamosc.pl/?page_id=1129 , na które serdecznie zapraszam