Archiwa tagu: Sylwester Chęciński Susiec

Sylwester Checiński Susiec i Zamość. Kargul i Pawlak

Sylwester Chęciński urodził się 21 maja 1930 r. w miejscowości Susiec na Roztoczu. To właśnie tutaj znajduje się najpiękniejszy na Roztoczu obszar chroniony: Rezerwat nad Tanwią. Młody Sylwek bywał tam z kolegami, a przepływający potok wywoływał podobne Szumy jak obecnie.

Rezerwat Nad Tanwia k. Suśca

To znany polski reżyser takich filmów jak chociaby kultowa trylogia komediowa: „Sami Swoi” jak również „Historia żółtej ciżemki”, ” Rozmowy kontrolowane” czy „Wielki Szu”.

Autorem scenariusza filmu „Sami Swoi” był świetny w swoim fachu Andrzej Mularczyk, lecz Chęciński reżyser tej wspaniałej komedii niejednokrotnie ingerował w fabułę filmu – co jest zrozumiale z uwagi na pelnioną funkcję.

Na roztoczańskiej wsi mlody Sylwester mógł słyszeć „podobne” teksty ze wschodnim zaśpiewam – jakie potem znalazly się w filmie.
Wiemy też , że na powstanie filmu ogromny wplyw mial nie tylko reżyser, swoje pomysły do realizacji dzieła dodawał Waclaw Kowalski, brawurowo grający rolę Pawlaka:
„Czasami mieliśmy siebie dość, ja jego, a on mnie – opowiadał Sylwester Chęciński . – Mówiłem, że kończymy scenę, nie rozbudowujemy jej więcej, a wtedy on wymyślał i robił coś takiego, że mi cała złość na niego mijała. I kręciliśmy dalej”.

Reżyser przez całe życie szczególną sympatią darzył stworzone na ekranie postacie Kargula i Pawlaka. – Mam do nich bardzo ciepły stosunek. Tym bardziej że wydaje mi się, że dobrze trafiłem z doborem aktorów – mówił Chęciński w 1975 roku w wywiadzie radiowym

Pawlak i Kargul

Chęciński wspominał Susiec jako świat zamknięty, bezpieczny i oswojony – z kościołem, sklepem, remizą strażacką i stacją kolejową, która była „oknem na świat”. „Tam zajeżdżały pociagi, pojawiali sie ludzie z wielkiego świata. Zawsze o tej samej porze przejeżdżał, a niekiedy nawet zatrzymywał się, pociąg relacji Warszawa – Lwów. Czasem wysiadały z niego pięknie ubrane panie, dystyngowani panowie. Moja mama o pasażerach pociągu mówiła do mnie: »Wiesz, oni to maturę mają«. Bo dla niej matura, to była furtka do lepszego świata” – opowiadał później Sylwester Chęciński .

Jednym z najbardziej symbolicznych wydarzeń jego dzieciństwa był przyjazd kina objazdowego do tej małej miejscowości kolo Tomaszowa Lubelskiego. Projekcja odbywała się w wiejskiej izbie. Kino przyszło do niego z zewnątrz, do roztoczańskiej wsi i nagle otworzyło dziwi inny świat. Nie było tam drewnianej podłogi – jedynie gliniane klepisko. Dorośli siedzieli na krzesłach i ławach, a kilkuletni Sylwek – za mały, by zająć miejsce wśród nich i miejsca też brakowało – usiadł na progu izby. Oglądał film z tej granicy: ani w środku, ani całkiem na zewnątrz.

Sylwester Chęciński w młodości

Jego ojciec Antoni pracował w tartaku, potem handlował drewnem. Mama Antonia zajmowała się domem i wychowaniem dwóch synów.

„W Suścu żyliśmy we własnym, rozpoznanym świecie; obok mieszkali babcia, dziadek, siostra matki, jej brat. Mieliśmy rodzinę, oparcie w sąsiadach i poczucie bezpieczeństwa” – wspominał reżyser.

Zapewne Chęciński słyszał w Suścu teksty podobne do tych, ktore później mogliśmy posłuchać i zobaczyć w filmie „Sami Swoi”:
„Podejdź no plota, jako i ja podchodzę” czy
„Witia wierzchem jedzie!”
„Nie może być, na kocie?”

Koledzy nazywali go Sylek. Mógł na nich liczyć, choć jego artystyczny debiut zakończył się klapą. W miejscowej remizie sześcioletni Sylek miał wyrecytować wierszyk. Rozpłakał się, kiedy zobaczył, jak wielu ludzi będzie go słuchać.


Zamojszczyzna – mała ojczyzna

Zamojszczyzna była dla Chęcińskiego czymś więcej niż miejscem urodzenia. To przestrzeń pierwszych obserwacji ludzkich charakterów, sporów, ambicji i codziennych dramatów. W Suścu i okolicach nauczył się patrzeć na ludzi z bliska – w małej społeczności nic nie pozostaje anonimowe.

Późniejsze filmowe konflikty – jak te między Pawlakiem i Kargulem – mają źródło w tej wnikliwej obserwacji sąsiedzkich relacji, uporu, dumy i przywiązania do ziemi. Chociaż akcja trylogii rozgrywa się na Ziemiach Odzyskanych, mentalność bohaterów – ich temperament, język, poczucie honoru – wyrasta z kresowo-wschodniego doświadczenia, bliskiego także kulturze Zamojszczyzny.


Wojna w Zamościu – utracone bezpieczeństwo

Zamość

W 1939 r. Chęcińscy przenieśli się do Zamościa, bo pani Antonina, która ukończyła tylko cztery klasy szkoły podstawowej, chciała zapewnić synom lepsze wykształcenie. Rodzina zamieszkała przy ul. Klonowej, w dzielnicy Karolówka. Wybuch wojny sprawił jednak, że miasto stało się przestrzenią grozy.

„Żyliśmy w potwornym strachu. Na północ od Zamościa był obóz na Majdanku, na południe – w Bełżcu. Półtora kilometra od naszego domu Niemcy więzili jeńców rosyjskich. Jako dziecko słyszałem ich nieludzkie krzyki. Wyli z bólu, w zimie zamarzali w wietrznych barakach. A jeszcze takie obrazy: ludzie uciekający z wagonów. Niemcy do nich strzelali. Chodziło się wśród trupów. Do dzisiaj mam to przed oczami” – wspominał rezyser po latach.

Ojciec nigdy nie pracował u Niemców. Jeden z lokatorów z naszego zamojskiego domu miał niemieckie nazwisko. Dostał wezwanie do podpisania volkslisty. Ojciec znał niemiecki, pomagał mu. Pewnie od tego się zaczęło. W każdym razie on też postanowił pójść tą drogą i takze tę listę podpisał – żeby przeżyć. Ratować rodzinę. Ja nigdy tej decyzji nie zrozumiem, zwłaszcza, że bliskie mi osoby z rodziny walczyły w partyzantce, a brat matki zginął w 1943 r.w lasach Zamojszczyzny, mając zaledwie 23 lata” – mówił reżyser.

Rodzina żyła w ciągłym napięciu – spali w ubraniach, z przygotowanymi tobołkami. Okupacyjna codzienność odebrała mu poczucie bezpieczeństwa znane z Suśca. Doświadczenie wojny, ale też moralnie trudna decyzja ojca o podpisaniu volkslisty, stały się dla niego ciężarem na całe życie. Zamość był miejscem, gdzie dzieciństwo gwałtownie się skończyło.

Sylwester Chęciński

Choć po wojnie Chęciński wyjechał na Dolny Śląsk, a później ukończył reżyserię w łódzkiej filmówce, do Zamojszczyzny wracał pamięcią i fizycznie. Podkreślał, że to jego „mała ojczyzna”. Warto tu także wspomnieć, że bohater filmu „Wielki Szu” to jego znajomy związany z Suścem i Tomaszowem.

Rodzina Checińskich wyjechała na zachód, jednak ojciec Sylwestra postanowił wrócić do rodzinnego Suśca. Antoni Chęciński zmarł w 1950 toku i zostal pochowany na miejscowym cmentarzu.

Z turystami na grobie Antoniego Chęcińskiego

W ciągu wielu ostatnich lat reżyser odwiedzał rodzinną miejscowość. Najczesciej nieoficjalnie, przyjeżdżał aby odpocząć od wielkiego miasta, zobaczyć, wspomnieć rodzinne strony. Lubił spacery w Rezerwacie nad Tanwią, a także nad mniejszą rzeczką: Jeleń, położoną jeszcze bliżej wsi z dzieciństwa. Zaledwie 2 km od Suśca znajduje sie największy wodospad Roztocza, który podobnie jak rzeka, także nosi nazwę Jeleń.

Wodospad Jeleń

Po latach w Suścu upamiętniono słynnego reżysera, nadając jego imię parkowi. To symboliczny gest wobec człowieka, który z glinianego progu wiejskiej izby wyruszył w świat wielkiego kina.

Kargul o Paelak w Suścu

Kilka lat temu przy głównej ulicy Suśca stanął pomnik najbardziej znanych bohaterów jego filmów, czyli Kargula i Pawlaka


Związek ze wschodem

W twórczości Chęcińskiego odnaleźć można coś z rytmu wschodniej Polski: przywiązanie do ziemi, szacunek dla tradycji, ale i dystans, humor, który łagodzi konflikty. Jego filmy, choć często komediowe, mają w sobie głęboki humanizm – może dlatego, że wyrastają z doświadczenia świata, w którym śmiech był sposobem przetrwania.

Zamojszczyzna dała mu pierwsze obrazy, pierwsze emocje i pierwsze lekcje o ludzkiej naturze. A kino, które przyjechało do Suśca, sprawiło, że chłopiec z roztoczańskiej wsi uwierzył, iż opowieść może przekraczać granice małej izby z glinianym klepiskiem i docierać do milionów widzów.

Sylwester Chęciński zmarł zmarł 8 grudnia 2021. We Wrocławiu, odszedł w wieku 91 lat. 17 lipca 2022 roku. podczas specjalnej uroczystości, w której uczestniczył wójt gminy Zbigniew Naklicki miejscowy park otrzymał imie Stanisława Chęcińskiego, odsłonięto również tablicę pamiątkową słynnego reżysera.

„Korzenie Sylwestra Chęcińskiego to Susiec . Ciągle nie wszyscy o tym wiedzą, a warto się tym chwalić. To też promocja dla gminy, którą szczególnie zaciekawieni są turyści – mówi wójt Zbigniew Naklicki.

Podczas zwiedzania Roztocza i Zamościa z przewodnikiem( także okolic Suśca) pójdziemy trasami, którymi lubili spacerować rezyser filmu „Sami Swoi”. „Pójdę nad Tanew”

Pójdę nad Tanew

Pójdę nad Tanew, głęboką nocą
Tanew, co skradła księżyca blask
Gdzie na dnie w wodzie, jasno migoce
Ta najszczęśliwsza ze wszystkich gwiazd.

Czas cię nie wzruszył, ni droga wprost w słońce
Drwiłaś z zachwytu i klęłaś na los,
Że wszystko dla mnie, że wszystko męczące
Więc mam cię dosyć, powtarzam to w głos.

Wolę Roztocze z Krągłym Gorajem
wieżę Wapielni, sosnowy las,
Czartowe Pole razem z czartami,
Szumy nad Tanwią, głęboki piach (…)