Archiwum kategorii: Atrakcje

Lotnicy Zamojszczyzny

Po temacie o sowach przyszła pora na inne, równie piękne zamojskie  ptaki.

Wujek tak bardzo lubił gołębie, często w wolnych chwilach wychodził przed dom, otwierał klatkę z lotnymi i energicznie poruszał rękoma. Ptaki wzbijały się w górę i robiły na niebie okręgi, wujkowi i jego kolegom wielką przyjemność sprawiało obserwowanie ptaków, krążących wyżej i wyżej ponad wsią. A gdy zdarzyło się, że któryś gołąb nie wrócił z podniebnej wyprawy do domu rozpoczynały się poszukiwania u bliższych potem dalszych sąsiadów a nawet pod Zamościem. Gdy zguba po wielogodzinnych poszukiwaniach się odnalazła – radości nie było końca, jakby skarb największy powrócił do domu. Niezwykła pasja, może nie do końca dla mnie zrozumiała lecz przyznam – z pewnością jest wielką atrakcją dla wielu mieszkańców Roztocza.

A czy wiecie o tym, że jest także specjalna rasa gołębi zamojskich ? a tak. Czym się charakteryzują ? mają ciemne dzióbki, wysoko i bardzo długo wznoszą się w przestworzach… Gołębiarze z Roztocza może napiszecie więcej na temat lotników z Zamojszczyzny?

W najbliższy weekend w Zamościu w OSiR odbędzie się zjazd  wielbicieli i hodowców oraz wystawa gołębi rasowych, słyszałem, że pojawią także kury – ale o tym może innym razem;). Myślę, że warto się wybrać i poznać bliżej turkoty, pawiki czy garłacze a  może i je nabyć a potem puścić by szybowały hen !  wysoko …

Czy umiesz liczyć sowy?… na Roztoczu

W styczniu w Roztoczańskim Parku Narodowym rusza akcja liczenia sów, największe tempo  ta przyrodnicza inicjatywa osiągnie w marcu.  Jeśli chciałbyś zostać wolontariuszem – rachmistrzem sowim, możesz zgłosić się do dyrekcji Parku w Zwierzyńcu, a  tam w ośrodku zostaniesz przyuczony do liczenia   puchacza, sóweczki  czy puszczyka. Trzeba wspomnieć że na Roztoczu występuje bardzo dużo sów, może najwięcej w Polsce a dokładniej ile? dowiemy się już wiosną.

Jak liczyć sowy ? wybieramy się na roztocze nocą, koniecznie z latarką i… naśladujemy głos sowy.  A to przecież umie każde roztoczańskie dziecko, składamy dłonie, pozostawiamy otwór pomiędzy kciukami i dmuchami dość energiczne. Gdy nasze sowie odgłosy usłyszy inna sowa w 90 % odpowie na wołanie gdyż ma doskonały słuch … i już mamy pierwszą uszatkę lub puszczyka – jak kto woli – w kajecie lub tablecie … i idziemy dalej w las, gdzie więcej drzew i sów.

Pamiętajmy żeby nie próbować zabierać zasłyszanej i znalezionej sowy z lasu gdyż nie jest to ptak udomowiony i może nam w domu nocą pohukiwać i patrzeć z tęsknotą w kierunku lasu.

Nie udało mi się polowanie na sowę z aparatem a zatem zdjęcie ze strony:

trzy‑na‑sowy‑galenzi.jpeg

Podnieść wieko trumny Fundatora ?

Katedra w Zamościu  to jedna z najpiękniejszych świątyń w Europie. Obok znanych walorów warto także wspomnieć, że właśnie w podziemiach tego kościola  znajduje sie najstarszy zamojski cmentarz, gdzie  architekt Bernando Morando zaprojektował kryptę dla rodu założyciela Zamościa i znamienitych ludzi miasta idealnego. Jako pierwszy w podziemiach nieukończonej jeszcze kolegiaty pochowany został fundator miasta Jan Zamoyski. W krypcie kanclerskiej spoczywa także jego syn kanclerz Tomasz Zamoyski, wnuk Jan „Sobiepan”  oraz kanclerz Andrzej Zamoyski wraz z mijającymi latami w podziemiach zamojskiej katedry znaleźli swój wieczny spoczynek profesorowie akademii zamojskiej, infułaci, czy wybitni mieszczanie i szlachta. Nie zawsze trumny były odpowiednio chronione, nie wyłączając założyciela hetmańskiego grodu . Zapis z roku z 1860 powiada: ” Dziady kościelne, na których łasce owe krypty pozostają, każdemu przychodzącemu je pokazują. Podobnie rzecz się ma z trumną Jana Wielkiego (Zamoyskiego), bowiem otwarte wieko podnieść można, szczątki dotknąć i udrzeć kawałek szaty na pamiątkę”.

Trzech Króli na Rynku Wielkim w Zamościu

Trzech Króli w Zamościu

Wczoraj w Zamościu po raz kolejny miało miejsce świąteczne kolędowanie. Przybyły grupy śpiewającej młodzieży , na Rynku Wielkim płonęło ognisko i ogrzewało kolędujących  i tańczących. Pojawili się też trzej królowie, w odświętnych szatach z darami w rękach. Można też było spotkać przed ratuszem Świętego Mikołaja a żadne dziecko nie nie odeszło tego wieczoru z Rynku Wielkiego  z pustą ręką. Nie dopisała jedynie pogoda, początkowo padał śnieg ale chwile później zamienił się w deszcz, który szybko zamarzał.

Ostrzegam, że film nie został pozbawiony drgań, także nie zachęcam do oglądania. Zamierzam się poprawić.

 

Sylwestrowy spacer

Spacerowaliśmy dziś po południu zamojskimi uliczkami, przygotowania do Sylwestra w zamojskich lokalach trwają, właściwie teraz dobiegają już końca. Na ulicach tu i ówdzie przebiegał człowiek lub para , rzadko rodziny. To nie pora na spacery po mieście. Ten spokój nastrajał jednak do  dłuższej wędrówki zamojskimi zaułkami i obserwacji odrestaurowanych zabytków. Na każdym kroku słyszę, za mało pieniędzy inwestuje się w powstawanie nowych miejsc pracy i jest w tym wiele prawdy. W Zamościu nie jest łatwo żyć, jego mieszkańcy często przebywają w swoim mieście po 3,4 miesiące a pozostałe spędzają na zagranicznych …wojażach. Ale zostawmy w ten sylwestrowy wieczór ten dość smutny temat. Idealne Miasto jest dziś pięknie, wciąż świątecznie ustrojone, za chwilę na ulicach zapanuję sylwestrowy nastrój. To czas zabawy, to radosne chwile przepełnione szampanem, muzyką i tańcem i tego oczywiście życzę wszystkim mieszkańcom Zamościa Roztocza i sympatycznym miłośnikom tego czarownego miejsca.

Święty Mikołaj w Zamościu

Na Rynek Wielki Starego Miasta w Zamościu zajechały sanie Świętego Mikołaja zaprzężone w sześć pięknych, zmęczonych koni. Po długiej podróży Mikołaj wysiadł, podziwiał piękno Zamościa, kamienic, ratusza, przespacerował się w Rynkiem Solnym i dalej na plac Stefanidesa, skręcił w lewo, w kierunku pomnika Jana Zamoyskiego . Idealne Miasto zachwycało swym urokiem, odrestaurowane kamienice ukazały skrywane piękno, odbudowane mury zdawały się znowu stawiać czoła najeźdźcom. Zatrzymał się przed katedrą, przyjrzał się z bliska jej odnowionej szacie, teraz gdy zbliżała się swym wyglądem do pierwotnego zamysłu fundatora nabrała jeszcze większego piękna.

..Święty Mikołaj spotkał na ulicy dwójkę dzieci, które spacerowały po uliczkach starego miasta.

–  O popatrz Święty Mikołaj ! – powidziała dziewczynka.

– to nie możliwe pewnie ktoś się przebrał i udaje Świętego, lecz podejdźmy bliżej – odrzekł chłopiec

Dzieci zatrzymały się przed  Świętym Mikołajem.

– Drogie Dzieci, dziś wyjatkowy dzień, dzień w którym na świat w ubogiej szopce przyszło Dzieciatko Jezus, dlatego mam dla was szczególną niespodziankę?

–  ja chciałbym  grę komputerową  o super szybkim strzelaniu

–   a ja bardzo pragnę lalkę munster, w czerwoniutkim kolorze, której z ust spływa krew…

– Dzieci a dlaczego potrzebne Wam są te zabawki ?

– Jak to Mikołaju poczytaj sobie pisma dla dzieci, porozmawiaj z naszymi kolegami to bardzo modne rzeczy, każdy się nimi bawi – odpowiedział chłopiec.

Mikołaj był zafrasowany, nie zamierzał ofiarować takich zabawek, które  wyprowadzają dzieci z krainy dzieciństwa do zupełnie juz innej niebezpicznej bajki.

– Dziś w ten szczególny dzień mogę Wam pokazać Zamość,- rzekł Święty Biskup z Mirry – wejdźcie do moich sań, otulcie się wełnianym kocem i trzymajcie mocno. Sześć rączych koni ruszyło przez zaśnieżona płytę Rynku Wielkiego i oderwało  od Jej powierzchni. Sanie wzniosły się ponad Zamość jednak na niezbyt dużą wysokość . Dzieci obserwowały swoje miasto, ratusz, rynki, kościoły, budynek Akademii Zamoyskiej. Były zachwycone świątecznym  oświetleniem Perły Renesansu. Z przejęciem przypatrywały się wielkiej, wspaniale przystrojonej  choince stojącej na płycie Rynku Wielkiego. Chwilę później sanie wylądowały na Rynku Wodnym, dzieci podziękowały Mikołajowi za wspaniały prezenty i szybko pobiegły do domu, gdyż zbliżał się czas wigilijnej wieczerzy.

 Tymczasem nasz gość minął odnowiony Rynek Wodny, dawny klasztor Sióstr Klarysek i Kościół Świetej Anny a obecnie Szkołę Muzyczną i chwilę później wszedł do starego kościoła …Świętego Mikołaja.

Jak Zamoyski został rektorem Uniwersytetu w Padwie?

W latach sześćdziesiątych XVI wieku przyszły fundator Zamościa studiował na jednej z najlepszych uczelni ówczesnej Europy, w Padwie. Bardzo ważną funkcją było stanowisko rektora, jego zadaniem była reprezentacja studentów przed władzami uczelni, był także zwierzchnikiem uczącej się młodzieży. Od wczesnych lat młodości zauważano niezwykły talent Jana Zamoyskiego do zjednywania sobie ludzi, ta cecha była z pewnością decydująca gdy przyszło do wyborów rektora Uczelni. Przed młodym Janem rysowała się wizja pierwszej rozgrywki politycznej i już wtedy błysnął swoim nieprzeciętnym talentem przywódczym .
Głównym przeciwnikiem Zamoyskiego w walce o to prestiżowe a także honorowe stanowisko był jeden ze studentów niemieckich, który miał oczywiście oparcie wśród licznych Niemców. Aby wybory rozstrzygnąć na swoją korzyść młody Zamoyski, wraz z Polakami posunął się do fortelu. Na czym polegał ów fortel?. Otóż zbliżały się ponowne wybory na rektora Uniwersytetu w Padwie, najajliczniejszą nację podobnie jak teraz w Europie stanowili Niemcy, którzy oczywiście bardzo mocno forsowali swojego kandydata. Polacy mniej liczni zgłosili mniej znanego studenta,  Imć Kłoczkowskiego . Jednocześnie po cichu namawiali do głosowania na rzeczywistego kandydata na rektora czyli naszego młodego Pana Jana ze Skokówki, szczególne zabiegi czynili wśród jeszcze mniej licznych nacji Czechów, Węgrów…. Tymczasem Niemcy całą kampanie skierowali przeciwko Kłoczkowskiemu . Podczas głosowania Zamoyski otrzymał zdecydowaną większość głosów. .
Zastanawiam się, w jaki sposób można byłoby wykorzystać ów fortel w dzisiejszych czasach i gdyby tak Czesi , Litwini, Węgrzy, Polacy… zgodnie bronili swych interesów w zmaganiach z wielkimi tego świata…

Lotnisko w Lublinie oddane do użytku

Wszystkie prace przy budowie Lotniska w Świdniku/Lublinie zostały zakończone  w październiku br., dwa lata po otrzymaniu pozwolenia na budowę i prawie 6 lat od momentu gdy zapadła decyzja budowy lotniska w Świdniku. Przypomnijmy, że w tamtym czasie rozpatrywana była także propozycja lokalizacji tej inwestycji  w okolicach Lubartowa, co dla Zamościa byłoby o wiele mniej korzystne. Port Lotniczy Lublin jak jest już teraz oficjalnie nazywany otrzymał pozwolenie na użytkowanie wykonanych obiektów: terminalu, drogi startowej, drogi kołowania, płyty postojowej, bazy paliw, peronu przystanku kolejowego. Pas startowy liczy 2.500 metrów co ważne jest  z uwagi na mniejszych (tanich) przewozników, potrzebującycm dłuższego pasa startowego do podniesienia maszyny .

 Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia z Lublina w dniu  17 grudnia 2012 r. wystartuje pierwszy samolot. Mieszkańcy naszego regionu w tym Zamościa będą mogli polecieć do Londynu -Stansted i do Dublina. Loty te obsługiwać będzie   irlandzka spółka Ryanair. Samoloty węgierskiego przewoźnika Wizz Air odlecą 18 grudnia do Oslo i do Londynu – Luton. Zatem juz za kilka tygodni także mieszkańcy Zamościa i okolic będą mogli skorzystać z lotniska znajdującego się w odległości zaledwie kilkudziesięciu kilometrów od swojego miasta.

Jak podaje spółka zarządzająca lotniskiem w  terminalu  o wielkości 11 tyś metrów wszystko jest przygotowane na przyjęcie podróżnych.  Na hali odlotów działać będą kafejki i bistra oraz dwa sklepy wolnocłowe.  Obiekt  jest przystosowany do  obsługi około 1 mln pasażerów rocznie, z tym że  po przekroczeniu miliona pasażerów, istnieje możliwość jego rozbudowy. Budowa lotniska kosztowała około 400 mln zł.