Powstanie Zamojskie – Bitwa pod Zaborecznem

Lipiec 1944 roku, Żołnierze Armii Krajowej na Rynku w Zamościu ( więcej w innym artykule  – https://przewodnikzamosc.pl/?p=1887 )

Trwa Powstanie Zamojskie, wydarzenia poniżej opisane dzieją się to dokładnie 75 lat temu, jest rok czterdziesty trzeci, pierwszy dzień lutego. Niemcy – w ramach realizowanego przez nich  General Plan Ost – w okolicy Krasnobrodu zamierzają wysiedlić kolejną wieś. Siły Batalionów Chłopskich wspomagane przez żołnierzy Armii Krajowej w wyniku otrzymanej informacji o pacyfikacji ( więcej https://przewodnikzamosc.pl/?p=258 )   skryli się w lesie, są przygotowani na odparcie ataku, Partyzanci  widzą zbliżający się niemiecki oddział rozpoznawczy, otwierają ogień, padają pierwsi zabici. Z uwagi na śnieżną zimę Niemcy przemieszczają się na saniach, konie jednak się płoszą i chwilę później …wpadają na teren opanowany przez Polaków, Partyzantom sprzyja szczęście, cieszą się ze zdobytej broni i amunicji, natomiast żandarmeria niemiecka jest zmuszona zarządzić odwrót .
Bitwa pod Zaborecznem trwa, jeden z niemieckich oficerów wyraźnie lekceważy polskie, leśne oddziały. Co chwile podchodzi do swoich żołnierzy i wskazuje im jak powinni strzelać, popędza ich, nie zwracając uwagi na polskie pociski – zakłada, że z tak dużej odległości kule nie będą się go imać.

Okazuje się jednak że żołnierze polscy mają bardzo skuteczną broń tzw. flintę, czyli polski Ur, przechowywaną w skrzyni z napisem „broń optyczna”. Niestety polska strona posiada jedynie kilka pocisków do tej broni o niezwykłej sile rażenia, pocisków wystarcza!. ..gdy śmiertelnie postrzelony oficer trafia do szpitala w Tomaszowie Lubelskim, Niemcy twierdzą, że tego rodzaju broń może pochodzić tylko od …angielskich skoczków spadochronowych! – prawda jest inna – to broń Polaków.  Po południu Niemcy sprowadzają posiłki w sile około 600 ludzi, używają także moździerzy, szala zwycięstwa zaczyna przechylać się na ich stronę. Okazuje się, że Polacy mają jeszcze jedną ukrytą broń, wykonany przez kowala ze wsi Polany Piotra Wojczuka – ciężki karabin maszynowy. Do akcji wkracza „Kosynier” i dwóch innych żołnierzy, którzy zajmują pozycje bardzo blisko wojsk okupanta. Nasi wyborowi strzelcy zużyją 40 magazynków broni, siejąc spustoszenie w szeregach wroga. W wyniku tej śmiałej akcji Partyzantów Niemcy nie mogą rozwinąć skrzydeł. „Kosynier” został jednak ciężko raniony, jego ckm zacina się, hitlerowcy natychmiast orientują się, że ogień słabnie. Wieczorem Niemcy po raz ostatni próbują zaatakować. Partyzanci wycofują się do lasów krasnobrodzkich. Według dowódcy Batalionów Chłopskich gen. Franciszka Kamińskiego w Tarnawatce zrobiono ponad sto trumien dla żołnierzy niemieckich, poza tym zginęli Czarni ( napływowa ludność niemiecka zasiedlająca  Zamojszczyznę w miejsce wysiedlonych Polaków – ) według innych źródeł straty były mniejsze.

Właśnie po Bitwie pod Zaborecznem Niemcy sami zaczynają określać te walki jako Powstanie Zamojskie, to jest Powstanie które wygraliśmy !, pamiętane przez niewielu. W wyniku bitew i akcji dywersyjnych Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich Niemcy  wysiedlenia  polskich wsi. ! Znaczenie więcej informacji podczas zwiedzania Zamościa i Roztocza – https://przewodnikzamosc.pl/?page_id=746

430 rocznica Bitwy pod Byczyną. Jan Zamoyski – Zwycięzca Habsburgów

Największe zwycięstwo hetmana Jana Sariusza Zamoyskiego miało miejsce dokładnie 430 lat temu – 24 stycznia 1588 r bitwa stoczyła się pod Byczyną !. Na obrazie Jana Matejki „Zamoyski pod Byczyną”, który niestety spłonął w Warszawie w roku 1944 r podczas Powstania Warszawskiego, jedynie na kopii możemy zobaczyć jak dumny arcyksiążę Maksymilian oddaje szablę polskiemu hetmanowi.

Wydarzenia te miały miejsce podczas drugiej wolnej elekcji i związane były bezpośrednio z walką o polski tron. Jan Zamoyski początkowo sam zamierzał zostać królem Polski, jednak ostatecznie był zmuszony zmienić te wielkie plany,  zaważyła o tym sprawa Zborowskich, może Ktoś o niej słyszał ? ( to zupełnie inna historia) . Po przedwczesnej śmierci Stefana Batorego część szlachty wybrała na króla Zygmunta III Wazę na innym sejmiku natomiast poparta została kandydatura Maksymiliana Habsburga. O tym kto ostatecznie zostanie koronowany na Wawelu zdecydowała postawa i działanie hetmana Jana Zamoyskiego, który po namyślę poparł kandydaturę wnuka Zygmunta I Starego a jednocześnie szwedzkiego królewicza …i tym sposobem nie mamy stolicy w Zamościu   . Pod Rabsztynem, wojska Jana Zamoyskiego z pomocą Marka Sobieskiego (dziadek króla) pokonały oddziały Habsburga , którego zamiarem było zdobycie Krakowa i koronacja. Następnie syn cesarza austriackiego Maksymilian schronił się poza granicami Polski, na Opolszczyźnie, nie spodziewając się tam ataku Zamoyskiego. Jednakże srogo się przeliczył.  Jan Zamoyski uzyskał pełnomocnictwo sejmu i ruszył na południe, docierając pod Byczynę, tam rozegrała się decydująca bitwa. Dowódca polskiego wojska nie uderzył w środek skoncentrowanych sił austriackich, czego spodziewał się Maksymilian, planując zamknięcie  wojska hetmana w okrążeniu. Zamoyski zaskoczył Arcyksięcia wykorzystując szyk skośny – w swoim manewrze naśladował wielkiego wodza tebańskiego Epaminondasa, który w IV w. p.n.e. w podobny sposób zadał klęskę niezwyciężonym do tej pory Spartanom.

Tego, pamiętnego dnia wielką sławą okrył się przyjaciel i powinowaty Zamoyskiego a przyszły hetman Stanisław Żółkiewski zdobywając po zaciętej walce cesarski sztandar. Rycerz został jednak ciężko ranny w nogę i już do końca życia utykał. Jan Zamoyski czuwając nad przebiegiem bitwy, nawet na chwilę nie stracił zimnej krwi. O ostatecznym zwycięstwie zdecydowała szybka i przygniatająca szarża niezwyciężonej husarii, do niewoli wzięto wielu Austriaków oraz samego Arcyksięcia Maksymiliana. W wyniku tej wojennej batalii po całej Europie rozeszła się wieść o bitwie i niezwykle urosła sława hetmana Zamoyskiego – Zwycięzcy wielkich Habsburgów. Przez pewien czas Pan na Zamościu mimo że królem nie został (a szkoda ) stał się nawet potężniejszy od samego monarchy Zygmunta III Wazy. Tymczasem wielki strateg Jan Zamoyski patrzył dalej w przyszłość, zamierzając odnieść jeszcze większe polityczne korzyści z bitwy pod Byczyną. Postanowił uwięzić Maksymiliana i przywiózł go do właśnie powstającego, od 8 lat nowego miasta – Zamościa – aby pokazać mu miasto i zaprosić na zwiedzanie z przewodnikiem Uroczysty wjazd odbył się przez Bramę Lubelską ( na zdjęciu ) z tym faktem wiążę się pewna legenda, którą doskonale znają przewodnicy po Zamościu , )

W Zamościu obchodził się z księciem bardzo łagodnie, gościł go w pałacu, a nawet się zaprzyjaźnił i wybrał na Ojca Chrzestnego swojej i Gryzeldy Batorównej córki. Podczas karnawału w pałacu 1588 roku urządzono bal na którym gościł także potomek cesarskiego rodu, a niedoszły pretendent do korony polskiej. Jednak po pewnym czasie Maksymilian zaplanował ucieczkę o czym dowiedział się kanclerz. Od tego momentu skończyło się przyjacielskie traktowanie wielkiego więźnia. Arcyksiążę został uwięziony w o wiele surowszych warunkach, na zamku w Krasnymstawie i oddany pod baczną opiekę zaufanego hetmana wielkiego Zamoyskiego, dzielnego rycerza Marka Sobieskiego. Aby upamiętnić to wydarzenie pod koniec życia Jana Zamoyskiego Brama Lubelska, przez którą wprowadzony został Maksymilian do Zamościa została zamurowana i jej stan nie zmienił się przez wieki ( z pewną przerwą) aż do dnia dzisiejszego. W imieniu papieża interweniował kardynał Hipolit Aldobardini ( także później zasiadł na Stolicy Piotrowej), listy do idealnego miasta słała również królowa Elżbieta. Po otrzymaniu przez Zamoyskiego obietnicy od Maksymiliana Habsburga o zrzeknięciu się praw do polskiej korony i tytułu króla hetman wypuścił wreszcie wielkiego więźnia. Niestety obietnica nie została dotrzymana, arcyksiążę zaraz po przekroczeniu polskiej granicy używał tytułu króla. Na to wiarołomne oświadczenie Zamoyski wypowiedział publicznie następujące słowa : „nie ma żadnej drogi do tego królestwa Austriakom, [a] jeśli (on) umrze, mogą kazać zrobić most z jego kości, inną bowiem drogą nie dostaną się do Polski”

Zimowa wycieczka na Roztocze

Roztocze to piękna, wciąż jeszcze nieodkryta kraina. Czasami wydaje się dobre, że nie jest ona tak bardzo znana,  gdyż wąskie, często dzikie  ścieżki przemieniłyby się w szerokie, tłoczne drogi. To jednak tylko chwilowa myśl, powinniśmy się dzielić z innymi naszą, piękną przyrodą, cudownymi lasami i czystym powietrzem.

Przeważnie wybieramy się na zielone wycieczki latem, a tymczasem także zimą las jest uroczy, przepiękny. Wspominam dziś zimową wyprawę sprzed kilkunastu lat, gdy na nartach biegowych, wędrowałem przez lasy, nieprzetartymi szlakami naszej Krainy malowniczych wzgórz i czystych rzek.

Na śniegu można dostrzec ślady, tropy zwierząt czy ptaków wędrujących do miejsca schronienia, po pożywienie do paśników  czy do wodopoju, chociaż by zaspokoić pragnienie mogą także niekiedy zjeść śnieg. Na szczęście leśnicy dbają o zwierzynę i paśniki są zaopatrzone a obok zamontowano lizawki z solą. Gdy dobrze wpatrzymy się w śnieg, wytropimy ślady dzika, lisa, sarny czy  jelenia, a gdy troszkę się postaramy, dojdziemy do niezwykle urokliwej  rzeczki o nazwie … Jeleń, który może nam przeszkodzić w dalszej wędrówce, co także  mnie to spotkało podczas zimowej wędrówki przez Roztocze… (cdn)

Pytanie na Śniadanie ( TVP 2) w Zamościu – 12 stycznia 2017

Jutro rano, 12 stycznia od godz 8 – ej audycja TVP 2 – Pytanie na Śniadanie emitowana będzie z Rynku Wielkiego w Zamościu. Tematem audycji między innymi Konkurs – Świetlna Stolica Polski .W programie wystąpi także nasza zamojska grupa VOX. Link do codziennego głosowania :http://www.se.pl/swiecsie/plebiscyt-miast/lubelskie/zamosc  

Marek Grechuta z Zamościa

Marek Grechuta urodził się 10 grudnia 1945 r w Zamościu i w tym mieście uczęszczał do szkoły podstawowej oraz liceum ogólnokształcącego.

Zdjęcie Marka Grechuty z czasów wczesnej młodości.

W Zamościu uczył się także grać na fortepianie, tutaj powstawały jego pierwsze, młodzieńcze utwory. W I Liceum Ogólnokształcącym  im. Jana Zamoyskiego  był uczniem wzorowym i na świadectwie maturalnym uzyskał bardzo dobre oceny. Jako absolwent Liceum  ( rocznik 1963) uzyskał najlepszy – pierwszy wynik w całej szkole – co potwierdza informacja na stronie szkoły  – http://www.1lo.com.pl/o-szkole-86/prymusi-122. Rozmawiałem także z jego  wychowawczynią i nauczycielką języka polskiego  Panią Julią Rodzik, która do dziś bardzo dobrze go wspomina i opowiada o aktywnym  uczestnictwie naszego, wielkiego Poety Słowa i Muzyki w szkolnych grupach muzycznych i teatralnych, gdzie zawsze się wyróżniał. Na szkolnych akademiach wspaniale recytował wiersze, śpiewał pieśni czy – jak sam wspomniał – przez kilkadziesiąt minut potrafił deklamować Hymny Jana Kasprowicza.

Świadectwo Maturalne Grechuty

Marka Grechutę uważam za najgenialniejszego piosenkarza polskiego – mówił szef Piwnicy pod Baranami Piotr Skrzynecki. – Nie wątpię, że jest niepowtarzalnym i jedynym oryginalnym pieśniarzem w Polsce.

Grzegorz Turnau stwierdza że: Grechuta nigdy w tym, co tworzył, nie ulegał naciskom trendów, mody, image’u. Robił to, co chciał  i tak, jak chciał. To muzyka, która jak niewiele innych, wymyka się zaszufladkowaniu w konkretną „erę”.

Maryla Rodowicz opowiada, że „działał na kobiety, choć w ogóle się nie wysilał. Nie podrywał, nie uwodził. Ale ta jego twarz cherubinka, kręcone włosy, duże oczy i zmysłowe usta działały, oj działały…”

Jan Kanty Pawluśkiewicz, kolega ze studiów i zespołu Anawa zauważał, że to ” kompozytor piosenek, muzyki teatralnej i filmowej. Od początku widziałem w nim osobowość z niesłychanie rozbuchaną wyobraźnią muzyczną i architektoniczną.

Podczas zwiedzania Zamościa wielokrotnie byłem świadkiem zachwytów ludzi, którzy dowiadywali się, że Marek właśnie w Zamościu się urodził, wychowywał, tutaj kształtował się jego wielki talent oraz wybitna osobowość. Na koniec należy zauważyć, że od kilku lat trwają nasze starania o ławeczkę ( zebraliśmy wiele podpisów Zamościan popierających tę idee)  dla tego wielkiego artysty. Dwa miesiące temu otrzymałem pisemne zapewnienie z Urzędu Miejskiego w Zamościu, że ławeczka powstanie w roku 2018, pozostaje nam pokładać zaufanie w te słowa i wierzyć, że tak właśnie się stanie.

75 rocznica pacyfikacji Białowoli i Rachodoszcz

W ramach realizowanego przez Niemców generalnego planu  wschodniego   doszło do pacyfikacji kilkuset zamojskich wsi i wysiedlenia ponad 100 tysięcy ludzi. 75 lat temu – 29 grudnia 1942  miała miejsce pacyfikacja Białowoli i Rachodoszcz, wsi położonych w pobliżu Zamościa.

W miejscowościach tych prężnie działały oddziały Armii Krajowej jak również Batalionów Chłopskich, partyzantom pomagała miejscowa ludność. W odwecie za akcje partyzantów przeciwko nasiedlonym do polskich wsi Niemcom i folksdojczom oraz  udzielaną partyzantom pomoc doszło do pacyfikacji Białowoli, gdzie  Niemcy zamordowali ponad pięćdziesięciu mieszkańców tej wsi. Relacja świadka „W czasie pacyfikacji, na boisku szkolnym, został zamordowany mój ojciec, siostra z mężem i trójka dzieci – najmłodsze miało 8 miesięcy. Gdy mordercy odjechali do Zamościa, poszedłem do zabitych i zobaczyłem wśród stosu trupów moją siostrę, trzymała w ramionach martwe niemowlę, a obok niej leżały pozostałe dzieci. Przebieg pacyfikacji był straszny. Bardzo wcześnie rano Białowola została otoczona ścisłym kordonem żołnierzy. Specjalne patrole chodziły po wsi i spędzały mieszkańców do szkoły. Tam odbywała się selekcja. Wybranych wprowadzano rodzinami lub piątkami na boisko szkolne i na oczach pozostałych mieszkańców zabijano seriami z karabinów maszynowych. W razie potrzeby dobijano strzałem w głowę” relacja świadka zbrodni. Stryj mojej zony ze Zwódnego, którego ojciec pochodził z Białowoli k. Zamościa opowiadał mi jak kuzynka wraz ze swoją koleżanką uciekała przed pacyfikacją tejże miejscowości. W pewnym momencie zostali dostrzeżeni przez Niemców, wydawało im się, że są już w dość dużej odległości i zdołają umknąć, jednak kule dosięgły serca kuzynki, koleżanka miała więcej szczęścia i później opowiedziała tą historię. Stryj do dziś ma zdjęcie tej 16 – letniej  dziewczyny zrobione niewiele miesięcy przed jej śmiercią.

Tego dnia Niemcy wkroczyli również do sąsiedniej wsi Rachodoszcze i dokonali drugiej już pacyfikacji tej miejscowości. Niemcy posiadali informacje o silnym ruchu oporu działającym w Rachodoszczach i okolicy. Ćwiczenia często odbywały się w miejscowym młynie, gdzie też po spaleniu domu mieszkał komendant Armii Krajowej placówki w Rachodoszczach stryj Stanisław Malicki ps „Listek”. W tym murowanym młynie organizowano ćwiczenia, opracowywano plany nowych akcji  a także w  wygłuszonej młyńskiej piwnicy uczono młodych żołnierzy strzelać.

Młyn w Rachodoszczach

Oto relacja Stanisława Szewczuka ps. „Kmicic”, współautora książki „Zarys historii wsi Rachodoszcze” i uczestnika wydarzeń- sprzed dokładnie 75 lat, czyli działo się to 29 grudnia 1942 roku.  „Słyszałem prawie dokładnie wszystko to co się działo ( z kryjówki usytuowanej w stodole) w domu sąsiada Józefa Teterycza po wejściu Niemców do mieszkania, a więc płacz kobiet i wrzaski nieproszonych gości. Dzieliła mnie odległość kilkudziesięciu metrów. Niemcy ci mieli już na sumieniu udział w wymordowaniu, mieszkańców Białowoli, byli pijani(…)  Leżę w bezruchu i słyszę – oprócz przyspieszonego rytmu mojego serca – jakieś niesamowite ożywienie w domu Franciszka Teterycza za gościńcem, Słyszę głosy nietypowe, błagalne, słyszę płacz kobiecy a nade wszystko wrzaski oprawców spod znaku swastyki „los.los”. W pewnym momencie te wszystkie odgłosy tragedii ludzkiej wyrażone po raz ostatni zagłuszone zostały seriami z karabinów maszynowych (…) Oprawcy niemieccy  po wymordowaniu kilkunastu  osób wracając do gościńca a następnie pod figurę skąd mieli wyruszyć do Zamościa, strzałem w skroń pozbawili życia rannego, młodego, zdolnego uczciwego Polaka i żołnierza Armii Krajowej – dokumentując tym samym swój barbarzyński i bandycki stosunek do innego człowieka”.

Inna relacja o pacyfikacji Rachodoszcz Pawła Kawałko ps. Biegły” : widząc zbliżających się Niemców siostra Katarzyna i kuzynka Genowefa Konopka ukryły się na piecu. Ciotka Agnieszka Łapa z d. Kawałko zamieszkała w Borku – Białowola ukryła się pod sofką. Matka Paulina pozostawała w kuchni. Wchodzą esesmani. Jeden pyta po polsku ” gdzie chłopy” ?. Drugi repetuje pistolet i strzela do matki. Pierwszy esesman wyciąga ciotkę za nogi spod sofy i mimo próśb strzela jej w głowę. Jeden z morderców zbliża się do pieca – gdzie skryły się siostra i kuzynka. Z pieca zeskakuje na żandarma …kot. Żandarm się cofnął. Tak Bóg ocalił te dwie dziewczyny, W tym czasie przechodziła sadem Maria Flaga i tam została zabita”

Pacyfikacja – 20 grudnia 1942 – Rachodoszcze

 

Pomnik zamordowanych przez Niemców mieszkańców Rachodoszcz

Rachodoszcze

W okolicach Zamościa w czasie II wojny światowej bardzo prężnie działały oddziały Armii Krajowej czy Batalionów Chłopskich. W odwecie za pomoc udzieloną przez mieszkańców ruchowi oporu dnia 20 grudnia 1942 roku Niemcy dokonali I pacyfikacji wsi.

 

Dowódca (po zamordowaniu pierwszego dowódcy  Edwarda Matuszaka ) Armii Krajowej Placówka w Rachodoszczach – Stanisław Malicki „Listek” – mój stryj. Więcej :   https://przewodnikzamosc.pl/?p=4542

 

 

Zamość zachwyca !

Zamość to miasto historyczne, wyjątkowe, piękne o każdej porze roku, Kolorowe kamienice, tajemnicze podcienia, wachlarzowe, dwuskrzydłowe schody wraz majestatyczną ratuszową wieżą to tylko niektóre atrakcje hetmańskiego grodu. Obecnie szczególnie dodają uroku oraz przyciągają tłumy ludzi na zamojską Starówkę  – świąteczne ozdoby, choinka i kompozycje umieszczone na Rynku Wielkim.  Jeśli połączymy te dwa elementy, czyli wspaniałe zamojskie zabytki i przepiękne świetlne iluminacje to efekt mamy murowany.  Świetny pomysł, strzał w dziesiątkę – w związku z tym należą się podziękowania dla osób, które zrealizowały ten niezwykły, zimowy projekt.

Idealne Miasto wprawia w zachwyt, oczarowuje, pozostaje na długo w pamięci – nie jeden  raz już spotkałem się z taką opinią podczas wiosennego, letniego, czy jesiennego zwiedzania Zamościa . Okazuje się, że zima także nie pozostaje w tyle i przyciąga uwagę wielu osób, Śnieg, mróz a także efektowne działania człowieka sprawiają, że  o naszym mieści zaczyna być głośno, duża w tym zasługa internetu, który szybko rozpowszechnia nowe informacje i zdjęcia.

Z pewnością już niebawem na Starym Mieście pojawi się jeszcze więcej fotografów, tych profesjonalnych i amatorów, ba, przyjedzie telewizja i pójdzie  w świat jakże wciąż aktualną informacje …warto przyjechać do Zamościa !

Podziemia Kościoła Franciszkanów

Dzięki uprzejmości o. Proboszcza Franciszkanów zwiedzamy podziemia kościoła Zwiastowania NMP.

Krótko o historii. Już pod koniec XVI wieku architekt Zamościa Bernardo Morando wystawił w okolicy Bramy Lwowskiej budynek giełdy – zjazdu, gdzie umiejscowiono  siedzibę stowarzyszenia kupców tzw gildię. W zajeździe kupcy, którzy przybyli do hetmańskiego grodu mogli przenocować jak również wystawić na sprzedaż swoje towary  Później właścicielem giełdy stał człowiek o nazwisku Swinder, od którego ok. 1625 r. nieruchomość odkupił kanclerz Tomasz Zamoyski,  rozebrał budynki giełdy, a plac przekazał Franciszkanom pod budowę nowego kościoła oraz klasztoru.

13 czerwca 1637  roku, czyli 380 lat temu  wmurowano  kamień węgielny pod budowę świątyni. Kościół pod wezwaniem Zwiastowania NMP, świętych Franciszka i Antoniego, Katarzyny i Barbary – ufundowany został przez II ordynata Tomasza Zamoyskiego i jego żonę księżniczkę Katarzynę z Ostrogskich
Po pierwszym rozbiorze Polski klasztor Ojców Franciszkanów został skasowany, ostatnią mszę święta  odprawiono w 1794 roku, a w budynku Austriacy najpierw urządzili  szpital wojskowy a następnie  skład zboża i kancelarię wojskową. Po Kongresie Wiedeńskim Zamość znalazł się w zaborze rosyjskim. Pod koniec XIX wieku Rosjanie   podjęli decyzję o zburzeniu wysokich  szczytów  świątyni – według historycznej relacji  rozbijano je z wielkim trudem. Mury były tak twarde, że dwu ludzi rozpoczynających rozbiórkę kilofami spadło i zabiło się.

W okresie międzywojennym w dawnym kościele znalazło swoje miejsce kino Stylowy a także Dom Ludowy, sejmik powiatowy, czy Muzeum Regionalne. Po zakończeniu II wojny światowej w części kościoła ulokowano Liceum Plastyczne.

Dokładnie po dwustu latach 25 marca 1994 roku do kościoła powrócili Ojcowie Franciszkanie. Kilka tygodni temu rozpoczęła się gruntowna rewitalizacja kościoła zgodnie ze starymi planami ( zdjęcie powyżej ). Schodzimy do podziemi.

Korytarz

Co za zakrętem

Idziemy dalej

Tajne przejście

W tej części podziemi mieściło się Liceum Plastyczne

Tu byli kibice Hetmana

 

Pani Zima przybyła do Zamościa

Zimowy spacer rozpoczynamy na Rynku Wielkim, który od wieków jest miejscem reprezentacyjnym Zamościa, naszym Forum Romanum, To główny ośrodek życia towarzyskiego, rozrywkowego a także politycznego. Przed ratuszem jakże często możemy   spotkać uśmiechnięte grupy turystów, wpatrzone w zabytki hetmańskiego grodu i słuchające opowieści  przewodnika po Zamościu .

Kilka dni temu pojawiły się na nim piękne, świąteczne dekoracje, najbardziej swoją urodą i majestatem przykuwa uwagę Pani Zima, która zaraz po przybyciu skuła mrozem i otuliła białym puchem zamojskie Stare Miasto.

Spotkamy tu wspaniałe gwiazdy, świetliste kule. zaśnieżone choinki.  Szczególny urok rynku oraz zimowe ozdoby przyciągają na Starówkę  wielu mieszkańców a także turystów .

Udajemy się do naszego parku, którego dęby, jawory, robinie czy kasztanowce pamiętają początkowe lata dwudziestolecia międzywojennego. Przed nami obronna kaponiera,, dawniej służąca do prowadzenia ognia wzdłuż fosy, dalej malowniczy staw, gdzie już niebawem będziemy mogli poślizgać się na łyżwach.

Podczas naszego, zimowego zwiedzania Zamościa zauważmy stare głębokie fosy, to doskonale miejsce na sanki, worki, nawet narty, wprost ulubione przez najmłodszych mieszkańców Zamościa

Opuszczamy park i chwilę później jesteśmy przed Akademią Zamojską, jakże aktualne także dziś są słowa kanclerza Jana Zamoyskiego : „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie „, które padły przy okazji otwarcia tego trzeciego w Rzeczypospolitej Uniwersytetu

Przechodzimy pod katedrę Zmartwychwstania Pańskiego i św Tomasza Apostoła, jej majestatyczna już z oddali wieża przyciąga naszą uwagę.