Archiwum kategorii: Roztocze

„Zapora” Żołnierz Niezłomny, dowódca AK Inspektoratu Zamość

Hieronim_Dekutowski_34„Zapora” wraz z kolegami z Oddziału

Już jutro dzień Żołnierzy Niezłomnych ( Wyklętych),  a jeden z nich to  wielki bohater Zamościa, Zamojszczyzny (…), walczący o wolność Ojczyzny podczas okupacji niemieckiej jak i po wkroczeniu na nasze tereny armii sowieckiej.

Hieronim Dekutowski pseudonim „Zapora„,  ( ur. 24.09.1918 r. k. Tarnobrzegu), w okresie wojny obronnej 1939 r. walczył w naszym regionie, także w lasach Roztocza, po długiej drodze na zachód,  przeszkolony jako Cichociemny został zrzucony do Polski z Anglii we wrześniu 1943 roku. Zasłynął jako obrońca mieszkańców Zamojszczyzny przed wysiedleniami. Dowodził 4. komp. 9. pp. w Inspektoracie Rejonowym Armii Krajowej  Zamość, następnie  WiN na Zamojszczyźnie i Lubelszczyźnie w okresie okupacji hitlerowskiej oraz po wkroczeniu armii sowieckiej do Polski. Pomoc ,,Zaporczykom” niósł klasztor w Radecznicy, gdzie odbywały się narady dowódców. Wskutek zdrady kolegi z oddziału we wrześniu 1947 r., podczas próby przedostania się na Zachód, „Zapora” wraz z kolegami walki został aresztowany – najprawdopodobniej była to prowokacja Urzędu Bezpieczeństwa. W więzieniu UB na Mokotowie był torturowany w „wyrafinowany” sposób, połamano mu nogi, ręce, wybito wszystkie zęby, zamknięto w karcerze aż do dnia egzekucji. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski i 7 września  komunistyczni oprawcy wykonali wyrok śmierci.  5 marca 2008 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie mjr Dekutowskiego i jego sześciu żołnierzy straconych wraz z nim Orderami Odrodzenia Polski. (PAP). O innych bohaterach walczących o wolna Polskę, żołnierzach „Zapory” napiszę jeszcze dziś, lub jutro…

Armia Krajowa w Zamościu

normal_Partyzanci___KOnrada w parku koniec lipca 1944

Na zdjęciu Partyzanci z Armii Krajowej w parku w Zamościu, kilka godzin po przejęciu Hetmańskiego Grodu z rąk niemieckiego okupanta – 25 lipiec 1944.  Chłopcy z lasu wkroczyli do Zamościa – kilka godzin przed  armią bolszewicką – byli entuzjastycznie witani przez mieszkańców miasta . Następnie rozpoczął się bardzo trudny okres panowania NKWD i komunistów w Polsce, Zygmunt Klukowski w swej „Zamojszczyzna” pisał, że był to gorszy czas niż okupacja niemiecka.

Chcę pojechać na zamojską  wieś, z dziadkiem  znów w bezkres gnać mimo, że zadymka, zamieć,  gniady i siwy  ciągną sanie …odwiedzę  Stryja w Rachodoszczach    w starej chacie  posłucham wspomnień o AK… . Wspólne akcje gdzie rozkazy wydawał Stryj Stanisław Malicki „Listek” dowódca placówki dziadek Jan Malicki również udział brał prowdząc swoj pluton. Wysadzali mosty, zatrzymywali niemieckie pociągi, walczyli w obronie swych matek, żon, dzieci, nie pozwalali niemieckiej nasiedlonej ludności na spokojne życie w domach

Fragment z książki :

Pewnego dnia latem, w czasie okupacji,  do domu dziadka przyjeżdżają Niemcy, natychmiast rozchodzi się przerażająca wieść: „zabrali sąsiada Ignacego Malickiego”. W tym miejscu zaznaczę, że Ignacy trafił na długie lata do Niemiec „na roboty” a jego żona została sama z gromadką małych dzieci. Na szczęście po zakończeniu wojny i ciężkiej pracy Ignacy  wrócił do rodzinnej miejscowości.  Tymczasem wracamy do najazdu Niemców na mieszkańców Bożejwoli – Żyznowa. Niewiele minut po aresztowaniu sąsiada rozlega się groźne stukanie do drzwi moich dziadków, babcia Józefa wraz z dziećmi słyszą głośny głos jednego z żołnierzy: „Sofort Aufmachen !” i za chwilę: „Wo ist der Mann ?”, był też tłumacz, który przedstawia w jakim celu „goście” pojawili się w gospodarstwie. Dziadek chwile wcześniej chroni się na strychu domu, zatem żandarmeria niemiecka go nie zastaje a babcia z niemowlęciem na ręku ( Piotrem) odpowiada na pytanie gestapowca: „poszedł do sołtysa załatwić sprawę kontyngentu”. Dziadek tymczasem sprawne skocze ze strychu, szybko przemyka kilkanaście metrów i chroni się w łanach wysokiego żyta. Tymczasem Niemiec grozi jego żonie  naładowana bronią !  i mówi:

Jeśli Twój mąż gdzieś tu się schował zginiesz Ty i Twoje dzieci !.”

Na szczęście hitlerowcom nie udaje się odnaleźć dobrze ukrytego w łanach wysokiego zboża Dziadka.

W odpowiedzi na wszystkie ( wymienione również w książce „Żyznów dawniej i dziś”) działania okupanta i w obronie mieszkańców Zamojszczyzny wybuchło Powstanie Zamojskie. W czasie Powstania Jan Malicki brał udział w wielu akcjach partyzanckich, na przykład wspominał, iż ubezpieczał z Hutkowa walczących w Bitwie pod Zaborecznem (5 km od Żyznowa).  Bitwa ta odbyła się 1 lutego 1943 r., i była największą bitwą Powstania Zamojskiego, właśnie minęła jej 71 rocznica. Wśród lasów pomiędzy Suchowolą a Krynicami, kilka kilometrów od Żyznowa, partyzanci Batalionów Chłopskich, przy wsparciu Armii Krajowej dzielnie stawili czoła wojskom niemieckim. W wyniku tej bitwy zginęło ponad 100  Niemców i kilkudziesięciu kolonistów zwanych „czarnymi” (według relacji komendanta głównego BCh Franciszka Kamińskiego) natomiast straty ze strony Powstańców były niewielkie  1 zabity i kilku rannych ranny. W dużej mierze wskutek tej zwycięskiej bitwy Niemcy postanowili przerwać akcję wysiedleńczą ludności polskiej obawiając się partyzantów ukrytych w zamojskich lasach.

W zabudowaniach dziadka Jana często kwaterowali partyzanci Armii Krajowej (w tym  Edward Lachawiec ps. Konrad” dowódca oddziału w Łabuniach) i Batalionów Chłopskich. Dochodziło także do spotkań żołnierzy tych dwóch formacji chociażby w Żyznowie u sąsiada  Władysława Radlińskiego. Po wojnie Jan Malicki udzielał się społecznie i religijnie. Zawsze powtarzał jak ważna jest praca na roli gdyż – cytuje słowa dziadka: „Jeszcze chleba i mleka żadna fabryka nie wyprodukowała i nie wyprodukuje”.  Za swoją dzielną postawę w czasie wojny oraz działalność społeczną po jej zakończeniu został udekorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski” Jan Malicki zmarł 1 października 1994 roku w wieku 90 lat ”  – ten ostatni, długi fragment pochodzi z książki „Zyznów dawniej i dziś”, której jestem współautorem 🙂

Pacyfikacja Zamojszczyzny

bjałowolaPo zakoczeniu działań wojny obronnej 1939 roku na Zamojszczyznę na krótko wkorczyły wojska  armii bolszewickiej a nastepnie niemieckiej. Bardzo spodobały im się Zamość, Roztocze i okolice i waśnie tutaj w ramach polityki Lebensraum  zaplanowali dla siebie pierwszy okręg przesledleńczy. Wysiedlonych zostało setki wiosek, odbywały się pacyfikacje, na których ginęło wielu mieszkańców podzamojskich miejscowości.  na zdjęciu widzimy mieszkańcy jednej z wysiedlanych wiosek na ul Akademickiej w Zamościu.

„W czasie pacyfikacji, na boisku szkolnym, został zamordowany mój ojciec, siostra z mężem i trójka dzieci – najmłodsze miało 8 miesięcy. Gdy mordercy odjechali do Zamościa, poszedłem do zabitych i zobaczyłem wśród stosu trupów moją siostrę, trzymała w ramionach martwe niemowlę, a obok niej leżały pozostałe dzieci. Przebieg pacyfikacji był straszny. Bardzo wcześnie rano Białowola została otoczona ścisłym kordonem żołnierzy. Specjalne patrole chodziły po wsi i spędzały mieszkańców do szkoły. Tam odbywała się selekcja. Wybranych wprowadzano rodzinami lub piątkami na boisko szkolne i na oczach pozostałych mieszkańców zabijano seriami z karabinów maszynowych. W razie potrzeby dobijano strzałem w głowę” relacja świadka zbrodni. Stryj ze Zwódnego, którego ojciec pochodził z Białowoli k. Zamościa opowiadał jak kuzynka wraz ze swoją koleżanką uciekała przed pacyfikacją tejże miejscowości . W pewnym momencie zostali dostrzeżeni przez Niemców, wydawało im się, że są już w dość dużej odległości i zdołają umknąć, jednak kule dosięgły serca kuzynki, koleżanka miała wiecej szczęścia i później opowiedziała tą historię. Stryj Stanisław do dziś ma zdjęcie tej 16 – letniej  dziewczyny zrobione niewiele miesięcy przed jej śmiercią … Więcej na ten i wiele innych tematów opowiem podczas wycieczek trasami Zamojszczyzny – PrzewodnikZamosc@gmail.com

Nieznana stolica Polski.

zółkiew palacMając na uwadze trudny czas, który obecnie przeżywa ten kraj i jego mieszkańcy przenosimy się na Ukrainę, tym razem bliżej. Żółkiew miałem okazję odwiedzić kilka razy, również zimą jak widać na zdjęciach , miasto zostało założone w 1597r przez przyjaciela i powinowatego hetmana Jana Zamoyskiego. Stanisław Żółkiewski był spowinowacony z Janem  Zamoyskim przez swoją małżonkę  Reginę z Herbutów Żółkiewską. Przypomnę w tym miejscu, że matką Zamoyskiego była Anna z Herbutów, natomiast Anna to siostra ojca Reginy – Krzysztofa . Co interesujące w tej historii Ojciec Anny i Krzysztofa – Jan Herbut był przodkiem polskich królów, hetmanów  i kanclerzów wielkich koronnych.

Żółkiewski często odwiedzał swojego przyjaciela w Zamościu, razem oglądali jak wznoszą się mury obronne, bastiony, kolegiata czy pałac Zamoyskich. Podczas tych spotkań prowadzili rozmowy o najważniejszych sprawach Rzeczypospolitej ale także problemach ważnych dla obu zaprzyjaźnionych rodzin. Następnie podobnie jak jego protektor hetman Jan Zamoyski uczynił siedzibę rodową w Zamościu, jak również z tych wzorów,  które  zobaczył w Padwie Północy, Stanisław Zółkiewski czerpał inspirację do wznoszenia swojego miasta. Zamek w Żółkwii prezentuje sie bardzo dobrze i jest obecnie jedym z jej głównych oraz cenniejszych zabytków.

koelgiata zolkiew

W 1618 w sprządzonym testamencie hetman Żólkiewski pisał  „jeśli tu w granicach koronnych śmierć Pan Bóg przyszle, w Żółkwi grzeszne ciało bez odwłoki i pompy wszelkiej ziemi oddać”  w tym przesłąniu także dostrzegamy podobieństwo do postawy swojego wielkiego przyjaciela Jana Zamoyskiego, który równie skromną płytą nagrobną w zamojskiej kolegiacie się zadowolił – wykonana zostałą ściśle według jego wskazań. Po Bitwie pod Cecorą w 1620 r. życie stracił Stanisław Żółkiewski a jego syn dostał się do niewoli.

Jan Żółkiewski – od Turków wykupiony wraz ze szczątkami swojego ojca za 3 mln zł przez swoją matkę Regine  z Herbutów oraz w wyniku przeprowadzonej pośród Polaków zbiórki – każe  w kolegiacie w  Zółkwi przy grobie swojego wielkiego ojca wykuć napis dla potomnych:  ktokolwiek jesteś, naucz się, jak słodko i pięknie umierać za Ojczyznę.” Widziałem także podczas mojego pobytu nagrobki Jana, jego matki Reginy oraz siostry Zofii z Żółkiewskich Daniłowiczowej, babki króla Jana III  

Po kilkudzisięciu latach właścicielem Żółkwi stał się prawnuk Stanisława Zółkiewskiego, jan Sobieski, który także dbał o rodową siedzibę, remontował kościół, zamek, sprowadził siostry dominikanki. Gdy został polskim królem tak często bywał w Zółkwi, przyjmował zagranicznych dyplomatów i gości, w roku 1690, już u schyłku życia Sobieski spedził tu prawie rok. W związku z tym możemy temu miasteczku nadać miano czasowej stolicy Rzeczypospolitej.

Obecnie Zamość i Żółkiew to miasta partnerskie wpółpracujące ze sobą, dodam również, że mamy  nad Łabuńką Bulwar Miasta Żółkwii. Zapraszam serdecznie zainteresowane  grupy turystyczne   do kontaktu w sprawie zwiedzania Zamościa 🙂https://przewodnikzamosc.pl/?page_id=746

Willa w Zwierzyńcu cz. II

kościół zwierzKontynuujemy temat willi Zamoyskich w Zwierzyńcu. W pobliżu letniego domu, pod lasem postawione zostały również niezbędne budynki jak: pralnia, wozownia, stajnia. Wysoki na 2,5 metra parkan zawierał znaczny  obszar leśny wraz z Bukową Góra, Bagnem, czy dorzeczem Świerszcza. Przed domem natomiast rósł ogród kwiatowy i warzywny a w pobliżu oficyny piekarnia, kuchnia czy łaźnia. Ścieżki ogrodu przechodziły w dukty leśne, prowadząc w głąb puszczy zachęcając domowników i gości do leśnych przechadzek.
Przy willi umiejscowiony został  zwierzyńczyk z oswojonymi zwierzętami (to szczególna atrakcja), ogrodzony trzydziestokilometrowym parkanem z okazami zwierząt takimi jak: żubry, niedźwiedzie, sarny, jelenie, daniele, łosie, dziki, konie dziko żyjące w lesie. Zwierzęta żyjące na wolności  jedynie podziwiano, a tylko wyjątkowo – gdy przyjeżadzał do Zwierzyńca specjalny gość, jak choćby król – urządzano polowania. W Zwierzyńczyku znajdowała się altana, z której bez żadnego niebezpieczeństwa można było obserwować zwierzęta. O zwierzęta szególnie dbano,  były one liczone, dokarmiane, specjalna służba wyznaczona przez Jana Zamoyskiego dbała o nie, poza tym służba leśna ta  zajmowała się ochroną lasu a także parkanu.
Wszystko to sprzyjało temu, że człowiek piastujący wysokie godności i urzędy, zmęczony trudami życia, znajdował tu warunki do wszechstronnego wypoczynku. Przyjaciel Zamoyskiego jan Kochanowski także odwiedzał Hetmana w jego willi, gdzie zastał podobne warynki jak u sibie w Czarnolesie i pisał :

„Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!

Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,

Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie

Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.

Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,

Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.

Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły

Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.

A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,

Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.

Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie

Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie. ”

Zbliża się wiosna zapraszam zatem na zwiedzanie Zamościa i Roztocza z przewodnikiem https://przewodnikzamosc.pl/?page_id=746, pomagam również w organizacji, noclegów, posiłków: https://przewodnikzamosc.pl/?page_id=1202

Willa Zamoyskich w Zwierzyńcu

willa

W  bliskiej okolicy stała willa Zamoyskich

Podczas zimowego zwiedzanie Roztocza  mieliśmy  przyjemność znaleźć się bardzo blisko miejsca gdzie  przed wiekami Jan Zamoyski wybudował renesansową wille. W styczniu A.D. 1578, podczas mrożnej zimy – podobnie jak teraz – miały miejsce gody Jana Zamoyskiego z młodziutką i piękną Księzniczką Krystyną Radzwiłłówną.   Przyszły hetman przez kilka lat zabiegał  o Jej rękę, korespondował ze stryjem ( a bratem królowej ) Mikołajem Rudym, aż ten wreszcie wyraził zgodę na ślub – dostrzegając jak szybko rośnie pozycja i znaczenia Zamoyskiego w Rzeczypospolitej, wówczas Podkanclerzego koronnego, a w dwa miesiące po ślubie Kanclerz Wielki Koronny Obojga Rzeczypospolitej. Jednakże powróćmy do głównego wątek tego wpisu, podczas uroczystości weselnych w Warszawie bardzo spodobała się młodemu Janowi drewniana willa ( oczywiście nie tak bardzo o młodziutka żona) w Ujazdowie, należąca do królowej Anny Jagiellonki – w niej to odbywały się wspomniane uroczystości weselne. Właśnie z tej rezydencji Jan na Zamościu brał przykład budując swój wymarzony letni dom, zatem podczas tej wirtualnej i historycznej Turystyki po Zwierzyńcu proszę spróbować ujrzeć oczami wyobraźni tą piękną, Renesansową willę. Miała ona wymiary 60 na 12 metrów, wybudowana została  z modrzewiowych bali, natomiast w jej wnętrzu główne miejsce zajmowały reprezentacyjne sale : biesiadna i taneczna o „idealnych” wymiarach 10 na 10 metrów. W skrzydłach rezydencji znajdowała się sala bawialna, jadalnia, kaplica, biblioteka, natomiast  apartamenty, gabinety, sypialnie zajmowały  się na krańcach domu. W willi często miały miejsce wspaniałe przyjęcia, bale, jak choćby ( podobnie jak teraz karnawałowe), na których bywały największe osobistości ówczesnej Rzeczypospolitej, łącznie z monarchami. Zapraszam serdecznie na zwiedzanie Zamoscia, Roztocza z przewodnikiem – wiosna już blisko, można zatem pisać przewodnikzamosc@gmail.com – a poznamy znacznie więcej ukrytych tajemnic.

Zima na Zamojszczyźnie

W tym roku obfite opady śniegu oraz zawieje i zamiecie śnieżne doprowadziły do odcięcia wielu miejscowości Zamojszczyzny od świata. Śnieg często przesypywał się przez płoty i bramy i całe ulice były lub jeszcze są zasypane.Dołchobyczó dzici nie chodziły do szkoły  OK

Turystyka w takich warunkach nie jest łatwa, często jedynym sposonem do odśnieżenia drogi była łopata i wspólne działanie całej wioski. Zasypane zostały okolice Dołhobyczowa, Skierbieszowa, Grabowca, Komarowa, Zwierzyńca, Jarosławca, Krasnobrodu, Józefowa…

Łopaty dołchobyczów OK

Nawet podczas odśnieżana, przy łopacie,  był dobry czas na prowadzenie dialogu 🙂

łopaty OK dołch 2

Wiele szkół w naszym regionie zostało zamkniętych i uczniowie miały przedłuzone ferie. Zastanawiały się co zrobic z wolnym czasem, ale nie musiały długo się zastanwiać  i szybko wpadły na pomysł w co się bawić 🙂 i to były to szczególne zimowe atrakcje.

dzici w sniegu okGdy już zakończy się ten najtrudniejszy okres nie zapomnijcie napisać do Przewodnika Zamość, który z radością umówi się na zwiedzanie Zamościa i Roztoczaprzewodnikzamosc@gmail.com

Pałac Zamoyskich w Łabuniach i Siostry Franciszkanki

pałąc z pol lewej oficynyPałac w Łabuniach – wczoraj tuż przez zachodem słońca – ufundowany przez IX Ordynata Jana Jakuba Zamoyskiego, ważny odnotowania jest fakt, że żoną jego była Ludwika Poniatowska, siostra króla Stanisława Poniatowskiego oraz ciotka księcia Józefa. Jan Jakub  z wielką chęcią przebywał w Łabuniach , mieszkał w pałacu także wtedy gdy został wybrany ordynatem, tutaj zmarł 4 IV 1790 roku . Przeskoczymy teraz ponad dwa wieki i zatrzymujemy się na  1922 roku gdy hrabia Szeptycki przekazał pałac, zabudowania oraz park Siostrom Franciszkankom Misjonarkom Maryi. Siostry prowadziły w Łabuniach  przedszkole, zajmowały się dziećmi, pomagały osobom potrzebującym.

franciszkanki-1-1i dzici ok

Dalszy ciąg wpisu z dziś o godz 9. „(…)W czasie II wojny światowej Niemcy umieścili siostry w obozie w Zamościu przy ulicy Lubelskiej, gdzie natychmiast z własnej inicjatywy  rozpoczęły pomoc potrzebującym jako pielęgniarki. Przy organizowaniu pomocy współpracowały z rodziną ostatniego Ordynata Jana Zamoyskiego i jego żony Róży ze Złotowskich. Siostry były  szczególnie zaangażowane przy organizowaniu pomocy dzieciom polskim, ukraińskim, żydowskim a nawet niemieckim (podczas gdy na zachód przemieszczała się linia frontu w roku 1944), zostały One uhonorowane medalem  Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, a w 1997 roku miał miejsce w Łabuniach zjazd Żydów uratowanych w czasie niemieckiej okupacji.

Obecnie w dawnej rezydencji Zamoyskich w Łabuniach znajduje sie Dom Rekolekcyjny, gdzie odbywają się dni skupienia dla młodzieży, studentów i nie tylko, mozna tu także wynająć pokój i w pieknym miejscu znaleźć chwilę dla siebie. Po noclegu w byłym pałac Zamoyskich mozna rozpocząć także zwiedzanie Roztocza.

Atak Zimy na Zamojszczyźnie

alicja KołdejSytuacja na drogach Zamojszczyźny nie jest katastrofalna 😉  – okolice Skierbieszowa. Jest znak, który ostrzega kierowców o pewnym ubytku, …w postaci drogi czy to mają być szczególne atrakcje dla przejeżdzających?. W powiecie hrubieszowskim wiele miejscowości zostało odciętych od świata, chleb dostarczany jest przez oddziały Strazy Granicznej. Obecnie domy opalane są już piecami centralenego ogrzewania, do których konieczny jest prąd a są miejsca gdzie brak dopływu energii elektrycznej co powoduje, że temperatura w mieszkaniach jest bardzo niska.

Niedaleko Zamościa, Biłgoraja w wielu miejscach ulice są nieprzejezdne, mimo to znam osoby, które zdecydowały sie w takich warunkach zwiedzać Roztocze, zapragnęły zobaczyć zimę. Ta swoista, ekstremalna  turystyka dostrcza im wiele wrażeń a zdarzyło się także pomóc potrzebującym i nie mówię tu bynajmniej o zdjęciu uwięzionego na znaku dziecka.

piersz preja dziaecko

Mam pierszeństwo i nie zawaham się go użyć:-)

A za tydzień miesiąć lub dwa ( jak kto woli) zapraszam do zwiedzania Zamościa: https://przewodnikzamosc.pl/?page_id=746 i Roztocza: https://przewodnikzamosc.pl/?page_id=1129

Proszę także o pozostawienie tutaj komentarzy i polubienie mojej strony na fb:https://www.facebook.com/PrzewodnikZamosc?hc_location=timeline

Bitwa pod Zaborecznem

Odbieranie_pl okBitwa pod Zaborecznem. Na zdjęciu widzimy Niemców odbierających dzieci polskim Matkom, wiele dzieci zginęło zamordowanych, na skutek chorób, koszmarnych warunków transportu, część została przekazana do germanizacji i nigdy nie wróciły do swoich domów. nawet nie wiedziały kim są. Powstanie Zamojskie było w dużej mierze odpowiedzią na te działania niemieckich żołnierzy, gestapo. Jest zatem rok czterdziesty trzeci, pierwszy dzień lutego. Plutony Batalionów Chłopskich wspierane przez oddziały Armii Krajowej posiadają broń, która pochodzi z walk wrześniowych, również ci sami żołnierze przygotowują się do walki. Partyzanci widzą zbliżający się niemiecki oddział rozpoznawczy, otwierają ogień, padają pierwsi zabici. Z uwagi na śnieżną zimę Niemcy przemieszczają się na saniach, konie jednak się płoszą i …za chwile przybiegają na polską stronę, Partyzanci są bardzo uradowani ze zdobytej broni, amunicji, natomiast żandarmeria niemiecka musi się wycofać .

Bitwa pod Zaborecznem trwa, jeden z niemieckich oficerów wyraźnie lekceważy sobie polskie leśne oddziały. Co chwile podchodzi do swoich żołnierzy i wskazuje im jak strzelać, popędza ich, nie zwracając uwagi na polskie pociski zakładają, że z tak dużej odległości kule nie będą się go imać.

szkolenie przed Bitwą

Szkolenie Oddziałów przed Bitwą pod Zaborecznem

Okazuje się jednak że partyzanci mają bardzo skuteczną broń tzw. flintę, czyli polski Ur, przechowywaną w skrzyni z napisem „broń optyczna”. Niestety polska strona posiada jedynie kilka pocisków do tej broni (o niezwykłej sile rażenia), pocisków jest dosyć!. ..Gdy zabity oficer trafia do szpitala w Tomaszowie Lubelskim, Niemcy twierdzą, że tego rodzaju broń może pochodzić tylko od …angielskich skoczków spadochronowych. Po południu Niemcy sprowadzają  posiłki w sile około 600 ludzi, używają także moździerzy. Szala zaczyna przechylać się na stronę hitlerowców. Okazuje się, że polscy żołnierze mają jeszcze jedną ukrytą broń, wykonany przez kowala ze wsi Polany Piotra Wojczuka ckm. Do akcji wkracza  „Kosynier” i dwóch innych żołnierzy, którzy zajmują pozycje bardzo blisko wojsk okupanta